MotoZeta

Call Directions Website Contact the business

MotoZeta Miejsce dla ludzi, którzy lubią motoryzację. Naszym zdaniem samochody to coś więcej niż środek transportu. To decyzje, wybory i doświadczenia.
(3)

Liczy się to, jak wpisują się w Twoje życie. Jeśli też tak to widzisz — jesteś u siebie :)

10/22/2026

MOTOZETA | WARTO WIEDZIEĆ cz.4

Zjeżdżasz z autostrady, zatrzymujesz się na parkingu i od razu gasisz silnik. Nic nadzwyczajnego, prawda? A jednak w samochodzie z turbosprężarką warto zwrócić uwagę na ten moment.

Po szybkiej, intensywnej jeździe turbo może być jeszcze mocno rozgrzane. Gdy wyłączasz silnik, zwykle zatrzymuje się również obieg oleju, który nie tylko smaruje, ale też pomaga odprowadzać ciepło. W niekorzystnych warunkach może to prowadzić do powstawania osadów i przyspieszonego zużycia turbosprężarki.

I nie jest to wyłącznie problem diesli. Dotyczy również silników benzynowych z turbo.

Co zatem robić? Przede wszystkim warto spokojniej przejechać ostatnie kilometry przed zatrzymaniem. W niektórych samochodach, szczególnie po dużym obciążeniu, producent zaleca też pozostawienie silnika na biegu jałowym przez kilkadziesiąt sekund.

Z drugiej strony, wiele nowoczesnych aut ma dodatkowe układy chłodzenia, które mogą pracować nawet po wyłączeniu silnika. Nie ma więc jednej zasady odpowiedniej dla każdego samochodu.

A teraz jesteśmy ciekawi, jak wygląda to u Was. Macie nawyk chłodzenia turbo po dłuższej trasie, czy po prostu parkujecie i gasicie silnik? 😉

10/18/2026

Trzy detale, jeden klasyk z lat 80.

Charakterystyczne linie, analogowe zegary i rozwiązania, które dziś spotykamy już głównie w youngtimerach.

Rozpoznasz model przed końcem filmu? ;)

10/15/2026

Dziś dla odmiany będzie po prostu o samochodzie — starym, francuskim i pod pewnym względem naprawdę nietypowym.

Renault 6 z 1970 roku. 34 KM, 845 cm³ i konstrukcja, w której rozstaw osi po lewej i prawej stronie nie jest identyczny.

Nie dlatego, że ktoś coś źle policzył. Tylne drążki skrętne ułożono jeden za drugim. Proste rozwiązanie, trochę osobliwe, ale skuteczne.

Dziś 34 KM brzmi niemal jak żart. Wtedy wystarczało do rodzinnego auta, które ważyło około 750 kg i miało po prostu wozić ludzi do pracy, na zakupy, nad jezioro za miasto.

Wyprodukowano ich około 1,7 miliona. Kiedyś zwyczajne. Dziś spotkanie jednego w takim stanie jest już małym wydarzeniem.

10/13/2026

MOTOZETA | WARTO WIEDZIEĆ cz.2

Napęd na przód, a nowe opony na tył?

Na pierwszy rzut oka wydaje się to nielogiczne. Przecież przednie koła odpowiadają za napęd, kierowanie i znaczną część hamowania.

Tymczasem Michelin, Continental i Goodyear zalecają, żeby przy wymianie tylko dwóch opon nową parę montować zazwyczaj na tylnej osi, niezależnie od rodzaju napędu.

Dlaczego? Chodzi o stabilność samochodu, szczególnie na mokrej nawierzchni, gdzie utrata przyczepności tylnych kół może być znacznie trudniejsza do opanowania.

Oczywiście wszystkie cztery opony muszą być w dobrym stanie, a przy wymianie należy uwzględnić zalecenia producenta konkretnego pojazdu.

A Ty na którą oś założyłbyś dwie nowe opony? 😉

10/11/2026

MOTOZETA | WARTO WIEDZIEĆ cz.1 🍄

Nie ma zakazu wjazdu. To znaczy, że można?

Niedzielny poranek, koszyk w bagażniku i nadzieja, że tym razem uda się znaleźć kilka dorodnych prawdziwków. Dojeżdżamy do skraju lasu. Przed nami szeroka, utwardzona droga. Żadnego szlabanu ani znaku zakazu. Nic, tylko jechać dalej.

Niestety niekoniecznie..

W Polsce obowiązuje dość zaskakująca zasada: na drogę leśną wolno wjechać samochodem tylko wtedy, gdy została odpowiednio oznakowana jako udostępniona do ruchu.

To istotna różnica, bo przywykliśmy, że o ograniczeniach informują nas znaki. Tymczasem tutaj jest odwrotnie. Brak oznakowania dopuszczającego przejazd oznacza, że lepiej zawrócić.

Co więcej, leśnicy nie mają obowiązku ustawiać wszędzie szlabanów ani tablic z zakazem. Ograniczenie wynika bezpośrednio z ustawy o lasach i obowiązuje przez cały rok.

Wyjątkiem są drogi publiczne przebiegające przez tereny leśne, z których korzystamy na zwykłych zasadach. Sam wygląd nawierzchni nie pozwala jednak rozstrzygnąć, z którym przypadkiem mamy do czynienia.

A co z parkowaniem?

Na drogach leśnych postój jest dozwolony wyłącznie w oznakowanych miejscach. Pozostawienie auta na poboczu, nawet gdy nikomu nie przeszkadza, może więc skończyć się mandatem.

Za nieuprawniony wjazd lub pozostawienie pojazdu w niedozwolonym miejscu grozi kara, która w postępowaniu mandatowym może sięgnąć 500 zł.

Dlatego wybierając się na grzyby, warto wcześniej sprawdzić lokalizację udostępnionych parkingów. Informacje o nich znajdziemy między innymi na stronach nadleśnictw.

Bo choć w grzybobraniu odrobina szczęścia bardzo się przydaje, przy wyborze miejsca do zaparkowania lepiej polegać na czymś pewniejszym😉

Mimi Vandermolen — wszystko w zasięgu rękiKolejną kobietą w naszej serii jest Mimi Vandermolen, a jej historia prowadzi ...
10/07/2026

Mimi Vandermolen — wszystko w zasięgu ręki

Kolejną kobietą w naszej serii jest Mimi Vandermolen, a jej historia prowadzi nas do połowy lat 80., kiedy Ford szykuje samochód, od którego naprawdę sporo zależy. Nowy Ta**us ma zerwać z tym, jak dotąd wyglądały amerykańskie sedany, ale zmiany nie kończą się na obłym nadwoziu.

W środku pracuje zespół Mimi Vandermolen.

Tu zaczynają się rzeczy, których na salonowych zdjęciach właściwie nie widać. Ktoś siada za kierownicą i wyciąga rękę. Czy dosięgnie przełącznika? Ktoś inny łapie za klamkę. Czy leży naturalnie w dłoni? Na tylnej kanapie sprawdzają widoczność i dochodzą do wniosku, że warto ją podnieść, żeby pasażer nie spędzał podróży, oglądając oparcie przedniego fotela.

Vandermolen pilnowała przy tym, żeby samochodu nie projektować dla jednego „wzorcowego” człowieka. Za kierownicą siadali ludzie różnego wzrostu i budowy, również kobiety. Niby drobiazgi. Tyle że samochód składa się właśnie z drobiazgów, a każdy źle rozwiązany potrafi przypominać o sobie podczas użytkowania.. bez końca.

Ta**us zadebiutował w 1986 roku i okazał się wielkim sukcesem. Vandermolen została w Fordzie jeszcze przez lata, a jednym z jej kolejnych zadań było kierowanie projektem wnętrza nowej generacji Mustanga.

**us

Dorothée Pullinger — a gdyby samochód pasował do kierowcy?Na początku lat 20. samochody projektowano przede wszystkim z ...
10/02/2026

Dorothée Pullinger — a gdyby samochód pasował do kierowcy?

Na początku lat 20. samochody projektowano przede wszystkim z myślą o mężczyznach. Jeśli kierowca był niższy, miał krótsze nogi albo ręce, musiał po prostu nauczyć się korzystać z samochodu zaprojektowanego dla kogoś o innych proporcjach. Dorothée Pullinger uznała, że można podejść do tego odwrotnie.

Była inżynierką i doskonale znała samochód od strony konstrukcyjnej. Wiedziała też, że kobiety były przeciętnie niższe od mężczyzn. Zamiast więc oczekiwać, że będą dostosowywać się do samochodu, postanowiła dostosować samochód do nich.

I tak właśnie zrobiono w Gallowayu. Fotel znalazł się wyżej, deska rozdzielcza niżej, kierownica była mniejsza, a elementy sterowania rozmieszczono tak, żeby łatwiej było do nich sięgnąć. Sam samochód był również mniejszy i lżejszy od wielu współczesnych mu konstrukcji.
Brzmi jak ergonomia? Dokładnie. Tyle że mówimy o początku lat 20.

Pullinger nie była przy tym teoretyczką. Kierowała fabryką Galloway Motors, wcześniej pracowała w biurze konstrukcyjnym Arrol-Johnston, a w 1924 roku wsiadła do Gallowaya, wystartowała w Scottish Six Days Trial i zdobyła Silver Cup. Została też pierwszą kobietą przyjętą do Institution of Automobile Engineers — kilka lat po tym, jak ta sama organizacja odmówiła jej członkostwa ze względu na płeć.

Dzisiaj wsiadamy do samochodu, przesuwamy fotel, ustawiamy kierownicę i lusterka, aż wszystko znajdzie się dokładnie tam, gdzie powinno. Robimy to niemal odruchowo. Sto lat temu Dorothée Pullinger zaczęła od prostego pytania: dlaczego właściwie kierowca ma dopasowywać się do samochodu, skoro można zaprojektować samochód tak, żeby to on pasował do kierowcy?

Margaret Calvert — kobieta, która zmieniła brytyjskie znaki drogoweJadąc samochodem, rzadko zastanawiamy się nad tym, il...
09/29/2026

Margaret Calvert — kobieta, która zmieniła brytyjskie znaki drogowe

Jadąc samochodem, rzadko zastanawiamy się nad tym, ile pracy musiał wykonać ktoś inny, żebyśmy mogli przez ułamek sekundy spojrzeć na znak, zrozumieć go i natychmiast wrócić wzrokiem na drogę. Dobry znak właściwie znika w chwili, w której spełni swoje zadanie.
Pod koniec lat 50. w Wielkiej Brytanii wcale nie było to takie oczywiste. Samochodów przybywało, powstawały pierwsze autostrady, prędkości rosły, a przy drogach wciąż stała mieszanina tablic o różnych krojach liter, rozmiarach i sposobach przekazywania informacji. To, co można było spokojnie przeczytać przy niewielkiej prędkości, przestawało działać, kiedy kierowca miał na decyzję kilka sekund.

Wtedy do historii motoryzacji weszła Margaret Calvert.

Razem z Jockiem Kinneirem zaczęła projektować nowy system brytyjskich znaków drogowych, ale zamiast zastanawiać się przede wszystkim nad tym, jak znak powinien wyglądać, postawili znacznie praktyczniejsze pytanie: co kierowca jest w stanie zobaczyć i zrozumieć, kiedy samochód jest w ruchu?

Testowali więc czytelność znaków z odległości, w nocy, w deszczu i przy prędkości. Zamiast nazw pisanych wyłącznie wielkimi literami zastosowali wielkie i małe, ponieważ charakterystyczny kształt całego słowa można rozpoznać szybciej. Powstał krój pisma Transport, ale równie ważne były odstępy, proporcje, kolory i symbole — cały system miał przekazać kierowcy możliwie dużo, zabierając mu możliwie mało uwagi. Podczas jednego z eksperymentów znaki zamontowano nawet na samochodach i jechano nimi w stronę obserwatorów, sprawdzając, z jakiej odległości informacje stają się czytelne.

Calvert projektowała również piktogramy i jeden z nich zostawił w tej historii mały, bardzo osobisty ślad. Stary znak ostrzegający o dzieciach zastąpiła sylwetką dziewczynki prowadzącej za rękę młodszego chłopca. Dziewczynkę wzorowała częściowo na sobie jako ośmiolatce. Krowa na innym znaku też nie była przypadkowa — inspiracją była Patience z gospodarstwa jej krewnych.

Nowy system wszedł na brytyjskie drogi w latach 60. i jego podstawy funkcjonują tam do dzisiaj. Przez te wszystkie lata zmieniły się samochody, ich osiągi, bezpieczeństwo i niemal cała technika znajdująca się między kierowcą a asfaltem, a znaki Calvert i Kinneira wciąż wykonują tę samą pracę. Najlepszy znak drogowy nie ma przecież zatrzymać naszego wzroku. Ma sprawić, żeby wystarczyło jedno spojrzenie.

Helene Rother — zanim wnętrze samochodu zaczęło mieć znaczenieW latach 40. projektant samochodu miał przede wszystkim sp...
09/25/2026

Helene Rother — zanim wnętrze samochodu zaczęło mieć znaczenie

W latach 40. projektant samochodu miał przede wszystkim sprawić, żeby człowiek zatrzymał się przed witryną salonu. Chrom, długa maska, błotniki, linia nadwozia — to one sprzedawały samochód. To, co działo się po otwarciu drzwi, przez długi czas traktowano znacznie mniej ambitnie.

Helene Rother patrzyła na to inaczej. Kiedy w 1943 roku trafiła do działu stylistycznego General Motors, zajęła się właśnie tym światem po drugiej stronie drzwi. Dla Rother wnętrze nie miało być zbiorem elementów, które trzeba gdzieś zmieścić, ale częścią samochodu zaprojektowaną dla człowieka, który będzie w nim spędzał godziny.

Prawdziwe pole do rozwinięcia tych pomysłów dostała jednak później, pracując dla Nasha. W niewielkim Ramblerze pokazała, że starannie zaprojektowane wnętrze nie musi być zarezerwowane wyłącznie dla luksusowych samochodów. Nash uznał jej pracę za na tyle istotną, że reklamował samochody jej nazwiskiem.

Nie chodziło więc tylko o to, żeby w środku było ładniej. Zmieniało się samo myślenie o samochodzie. Projektowano już nie tylko to, co miało przyciągnąć wzrok z ulicy, ale również miejsce, w którym właściciel będzie spędzał czas. Dziś wydaje się to zupełnie oczywiste. Trudno uwierzyć, że kiedyś ta część samochodu pozostawała w cieniu karoserii.

Kolejną kobietą w naszej serii jest Florence Lawrence, jedna z pierwszych wielkich gwiazd kina niemego, która poza plane...
09/22/2026

Kolejną kobietą w naszej serii jest Florence Lawrence, jedna z pierwszych wielkich gwiazd kina niemego, która poza planem filmowym miała drugą pasję — samochody. Nie tylko nimi jeździła; interesowało ją również, jak działają i dlaczego pewne rzeczy rozwiązano właśnie tak.

A na początku XX wieku jedna z nich była dość kłopotliwa. Kierowca wiedział, że za chwilę skręci albo się zatrzyma, ale człowiek jadący za nim niekoniecznie miał o tym pojęcie.

Florence wymyśliła więc mechaniczne ramię, którym kierowca mógł zasygnalizować zamiar skrętu, a także urządzenie informujące o hamowaniu. Nie opatentowała swoich pomysłów i nie stworzyła kierunkowskazu, jaki znamy dzisiaj, ale dostrzegła rzecz, która wraz z rosnącą liczbą samochodów miała stawać się coraz ważniejsza: na drodze nie wystarczy wiedzieć, co samemu zamierza się zrobić. Dobrze, żeby wiedzieli o tym również inni.

Ponad sto lat później sposób przekazania tej informacji zmienił się nie do poznania. Sama uprzejmość poinformowania innych... już niekoniecznie 😉

Address

Chicago, IL

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when MotoZeta posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to MotoZeta:

Shortcuts

Share

Category