Taxi True

Taxi True Taksówka to nie jest miejsce pracy dla młodych ludzi. Dlaczego? Jak sobie radzić, aby nie zwariować, jak być wolnym człowiekiem. Tu tu.

Prawdziwe życie kierowcy taksówki.

Muszę … bo się uduszę.Tęskniłem za Wami. Bardzo. Ale jakoś nie mam „melodii” aby dokończyć serial o tym jak się nie dać....
06/01/2023

Muszę … bo się uduszę.

Tęskniłem za Wami. Bardzo. Ale jakoś nie mam „melodii” aby dokończyć serial o tym jak się nie dać.
Niemniej nie chcę wyjść z wprawy – więc pisze go na „bródno” i kiedyś ujrzy on światło dzienne – niczym najnowsza powieść Szczepana Twardocha.
Bo „twardziochem” trzeba być, a nawet jeszcze twardziejszym – pisząc nie po polsku.
Jeśli posiadacie własną DG zarejestrowaną tam gdzie zamieszkujecie – to nie mam dobrych wieści.
Od stycznia 2023 mamy nowe ceny za energię elektryczną. Przeciętnie jest to w najpopularniejszej taryfie G11 wzrost z 0,69 pln do 1,78 pln za 1 kwh.
Ile to jest % to sobie policzcie sami. I pytanie – o tzw. zamrożenie ceny zwane Tarczą Solidarnościową jest oczywiście zasadne – owszem tak – jest taka opcja do wartości zużycia 2000 kwh rocznie.
Ale jest jedno wielkie ale …
Owa tarcza dotyczy gospodarstw domowych. Jeśli masz pod adresem domowym zarejestrowaną DG, to pożegnaj się mądralo z ochroną ceny. I nie ma znaczenia, że to DG taxi – czyli nie ma ni grama uzasadnienia, dla większego zużycia energii. Co ważne, jeśli Twoja DG oparta jest o kartę podatkową – to nigdy niczego i tak nie odliczałeś. Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Masz DG – czyli Twój nip został przypisany do twoich danych – będziesz musiał płacić i płakać.
Odwoływanie się nic nie da. Jedyna opcja to mieć zawieszoną DG, ale od stycznia 2023 – czyli od dnia w którym obowiązują nowe ceny energii.
Wtedy, jesteś w stanie ocalić jakieś dwa tysiące z hakiem peelenów.

Ale nie o tym miałem napisać w sumie.
Jednym z najczęściej powracających pytań do mnie – mimo, że coraz mniej się produkuje w temacie taxi – jest pytanie – z jakimi barwami obecnie jest najsensowniej w Stolycy?
I tu zaskoczenie. Ale zacznę od sytuacji z ostatniej środy. Pociąg z dworca centralnego odjeżdżał o 8.30. Klientka z Bemowa. Tego dnia – na ulicach korków było tyle co nic, śnieg nie padał, nikt nie protestował. Google szacował czas jazdy na 21 minut. Klientka profilaktycznie postanowiła zamówić transport o 7.30. Pierwsza aplikacja FN – pokazała – brak dostępnych samochodów w każdej opcji. Kolejna aplikacja – zwana „Polakiem” czyli Itaxi – 25 minut czekania. Dobra. Klik i klientka czeka. Samochód się nie przemieszczał przez kilka minut. Akcja desperacja – lewizna. 16 minut czekania – ale Waldemar kończył inny kurs i widać, że chyba nie był w stanie skończyć. Zrobiło się słabo z czasem i klientkę zawiózł małżonek – zdążyli.
Konkluzja : brak kierowców? A może po prostu coraz mniej dbałości o jakość, a więcej byle – jakości?
Coraz mniej osób z własną DG i z własną licencją chce współpracować z aplikacyjnymi liderami. Powodów jest wiele – te główne to stawki – które nawet z tzw mnożnikami są nie adekwatne do kosztu wytworzenia legalnie usługi taxi, drakońskie wysokości pobieranych prowizji, brak zachęt dla nowych kierowców – do podjęcia się tej profesji.
Aplikacyjni liderzy wybrali model hurtowy – czyli spółdzielnie, które w kontenerach dostarczają nieświadomych obcokrajowców i wciskają im bajki o świetlistym dobrobycie jaki gwarantuje wożenie klienta za miskę ryżu.
Garstka kierowców, którzy od lat jeżdżą na taxi, mają pojęcie o topografii, znają aktualne warunki drogowe i umieją korzystać z głowy lepiej niż z kulawej mapki w nawigacji – już dawno podziękowała za coraz mniej partnerskie zasady współpracy i poszli … po odrobinę rozumu.
Odrobinę … bo dziś bycie taksówkarzem raczej z jakimś elementarnym zachowaniem instynktu samozachowawczego – mało ma wspólnego. Tak wiem. Są tacy – którzy temu przeczą – bo obrót powyżej 20 tysięcy u nich miesięcznie to norma.
Ale to margines w globalnym ujęciu. I może jako ktoś robi co miesiąc te 20 tysi obrotu to może bawić się w płacenie 5 tysięcy za wynajem samochodu.

Ale … gdybym dziś musiał wrócić do życia z taxi … to zapukałbym do ELE TAXI. I tylko i wyłącznie tam.
Po pierwsze – koszty, koszty i jeszcze raz koszty – Ele za to co oferuje – kroi najmniej. Ele – to zdecydowanie na dziś najbardziej pewna usługa – jeśli zamówisz taksówkę na 4.00 rano to na 99% taksówka będzie czekała o ustalonej godzinie. Szansa na kierowcę z którym nie da się porozumieć jest znikoma, stawki są transparentne i zgodne z lokalnymi taryfami, a nie wyliczane przez nie wiadomo kogo.
W Ele macie szanse spotkać, tych dzięki którym takie marki jak MyTaxi czy Itaxi zbudowały w klientach poczucie niezawodności – bo kierowcy byli tam kompetentni, mili i skuteczni.
Bo Twój biznes jest tylko tak dobry, jak dobry masz zespół. Proste i stare na maksa.
Ele ma lotnisko – choć nie jestem jakimś psychofanem lotniska – jednak – no taka prawda – że czasem poza lotniskiem naprawdę nie ma innej opcji na zlecenie.
O dziwo – tyle już firm było na tym lotnisku, a tylko Ele jest tam od dawien dawna.
Ele ma też wady. Po pierwsze OPST – które jest jakie jest. Po drugie ma swoje grzechy spod gitary i ma też radnych i nie wpuszcza byle czego na premium – więc w Ele z Camry nie poszpanujesz na biznesie.
Ale … gdybym dziś miał się znów stać Panem Taxi na pełen etat to poszedłbym do Ele.

Szkoda, że Ele nie ma modelu prowizyjnego bez bazy. Dla takich okazjonalnych kierowców.
No chyba, że ma i ktoś mi nie przekazał pełnego info.
Gdyby można było się okleić i korzystać z modelu prowizyjnego – to proszę o info. Pewnie Pan Paweł będzie wiedział.
Dobrego w 2023.

Niemiec płakał jak sprzedawał - czyli poradnik subiektywnie - pryncypialny  - vol 1.Jaki kupić samochód?Mamy w radiu dzi...
09/10/2022

Niemiec płakał jak sprzedawał - czyli poradnik subiektywnie - pryncypialny - vol 1.

Jaki kupić samochód?

Mamy w radiu dział transportu. Całkiem spory. Wozy transmisyjne, samochody dostawcze, busy i sporo osobówek.
Na dyżury w godzinach nocnych, lub kończąc dyżur po 23.00 mamy ten komfort, że mamy transport do domu.
Nasi radiowi kierowcy to gaduły. Kilku z nich to taksówkarze. Najczęściej łączą pracę w radiu z jeżdżeniem na taxi.
Gdy wracam do domu zakładowym transportem - zwykle gdzieś po północy to trudno, aby nie pogadać. A jeśli taksówkarz spotyka się z taksówkarzem to o czym będą rozmawiali? Plotki radiowe ani mnie ani Panów kierowców nie bardzo interesują.
No to gadamy albo o taxi, albo ... o taxi.
I nie dalej jak miesiąc temu Pan Tomek zapytał - a Pan to wraca do taksówki? No wracam, tylko muszę sobie w końcu zorganizować samochód - de facto proces był już od paru miesięcy w toku - ale o tym innym razem.
Pan Tomek zamyślił się i zaczął opowiadać o swoich poszukiwaniach. No w skrócie - na rynku albo dostępne są totalne śmietniki typu gruz na kołach, albo samochody które teoretycznie kosztują bardzo dużo wobec ich wieku.
Zamyśliłem się i ponieważ temat używanego auta wałkuję od czerwca i doświadczeń i obserwacji miałem cały plecak.
Ale wróćmy do Pana Tomka. Zapytałem - ale jakiego samochodu Pan szuka ...choć na 100% wiedziałem, że usłyszę PRIUS III.
Trafiony - zatopiony.
No dobrze - tylko po co? Prius III patrząc na temat jakoś perspektywicznie - to jednak już samochód, który powoli będzie już trzeba zmienić. Raz, że ani to wygodne, ani pojemne, dwa - o naprawdę fajną III jest bardzo trudno. A nawet jeśli już się coś trafi - to za ile???? No a poza tym - na typowe taxi - Prusak III staje się w jakiejś nieodległej przyszłości raczej autem coraz mniej popularnym - no chyba, że U czy B. Ale to nie moje tematy.
Zacznijmy zatem od pytania o budżet, a nawet wyżej. Nowy czy używany? Dla siebie i jeśli sky is the limit a samochody stoją w salonie i czekają - to nowy. Ale dla siebie i na dłużej. A że na nowe czeka się dziś bardzo długo - to może zejdźmy na ziemię.
Jeszcze 2 lata temu za 40 - 50 tysięcy złotych można było kupić naprawdę bardzo sensowne - używane auto. Nie zdemolowane i nie wymagające grubego remontu mechaniczno - blacharskiego.
Dziś za tę kwotę ... szanse są bardzo mizerne. Oczywiście - słyszałem od kolegi, że za 30 tysięcy można kupić bardzo dobre auto. No można. Kwestia co znaczy bardzo dobre. 10 lat i więcej? Owszem to może być dobre auto - tylko jeśli to ma być zakup na jakiś czas to czy warto dziś pakować się w aż tak dojrzałe auto?
Moim zdaniem zacznijmy od budżetu. 50 - 70 tysięcy. Tyle musisz mieć. Co oznacza - że na samochód wydasz od 42 do 62 tysięcy realnie.
Hybryda, diesel, benzyna czy elektryk? Elektryka za te pieniądze odrzucamy. Kropka.
1. Hybryda? Zdecydowanie tak - ale ... pod warunkiem, że kupujesz samochód który będzie pracował co najmniej 5 dni w tygodniu jako taksówka. Hybryda jest stworzona do miasta i radzi sobie w nim znakomicie. Ale oczywiście wymaga dbałości, generuje dodatkowe ograniczenia - brak możliwości holowania wujka Stasia, oraz ... będzie droga w zakupie. Nawet bardzo. Bo przecież myślisz o Toyocie. Prius z III w ostatniego roku produkcji od wujka Wojtka? Marzenie. Nie brnijmy w to - po prostu jak trafisz na takiego rodzynka - to wydasz minimum 70 tysi. Za Priusa III? Puknij się w głowę. Prius Plus? Lepiej. Nie bój się wysokiego przebiegu. Pod warunkiem, że samochód sprawdzisz bardzo metodycznie i nie z kolegą. Kolegę zaproś na Święta do domu. A samochód sprawdź z kimś obcym i kompetentnym. O tym będzie też dalej.
I jeśli jesteś na 100% zdecydowany - kup za tyle ile masz minus 10 000 pln. Tyle musisz sobie zostawić. Ani grosza mniej.
Inaczej nie ma sensu abyś czytał to dalej. Sorek.
Corolli w hybrydzie - raczej nie trafisz w tym budżecie. Auris? Jeśli musisz ... ale naprawdę jeśli jesteś zdesperowany. Auris to jest samochód o którym Toyota raczej chce wstydliwie zapomnieć. I Ty też - jeśli możesz. PISZĘ TO WYŁACZNIE Z WŁASNEJ PERSPEKTYWY - BOWIEM PAN TOMEK OSTATECZNIE KUPIŁ BORDOWEGO AURISA Z 2017 ROKU. Jeśli nie - to krocz drogą podobną do Priusa Plusa. Nie miałem nigdy Aurisa, ale też nigdy nie podobało mi się ani z zewnątrz, ani w środku, a koledzy używający Aurisa głównie odradzali.
No dobrze - na całe szczęście "kariera" na Camry Ci w tym budżecie i tych pantofelkach i koszulinie i nie grozi - więc nie musimy się żenująco męczyć z tym pseudo Premium w tym odcinku.
A jeśli nie Toyota to co? Hybryd jest parę na rynku - mało które jakoś "podpasowały" branaży taxi - więc w zasadzie chyba jeszcze Mondeo i może Hyundai? Ale nie pieśćmy się w tańcu - Toyota w hybrydach rządzi i koniec. W sumie tym samym wybór jest dość skromny a tym samym będzie Ci łatwiej na OtoMoto. Ale ...pod warunkiem, że umiesz z tego serwisu korzystać i masz wiele opcji weryfikacji tych bajek z OtoMoto. O tym też będzie w tym darmowym poradniku.
Dobra - zatem jeśli kupujesz samochód na taxi - to hybryda. Ale pamiętaj. Twoja hybryda to najlepsze auto do miasta i najgorsze na trasy. Dziękuję, ale Toyotowskie patenty są dobre w mieście a na trasie raczej są bez sensu. I na wakacje Twoja hybryda - też będzie taka sobie. Chyba, że pojedziesz swoim plusem do tej wymarzonej Chorwacji bez wciskania pedału gazu w podłogę - bo raz, że będzie wyło, dwa że skotłujesz tego gazu tyle, że nawet gaz od Norwegów wyżebrany przez Kaczora i Matiego - wyjdzie drogo. A poza tym ... gazowanie Prusaka spoko. Ale jak masz garaż pod blokiem, to albo lecisz sobie w kulki, albo fura nocuje pod chmurą i masz katalizator wycięty w trymiga. Wybierz dowolną opcję. Więc raczej jednak tego Prusaka to kup na taxi i na zakupy a na wakacje leć samolotem.
2. Diesel? Dziękuję. Miałem 4 razy. W każdym moim mietku. Nie znoszę tego klekotu i tej nie kultury pracy. Za Diesla dziękuję i nie będę tu się produkował bez sensu.
3. Benzyna? No właśnie. A może samochodu potrzebujesz nie tylko do cierpiarstwa? Może po prostu szukasz czegoś bardziej do ogarniania codzienności i taksówkowania od czasu do czasu?
Jeśli tak to pomyślmy. Praktyczne, niezawodne, trwałe i fajne? I ciągle trzymamy się budżetu.
Sugerowałbym celować w segmencie C ew D. Ale chyba C będzie bardziej osiągalny. Pomyśl wtedy czy może nie warto rozważyć kombi? Na taxi kombi często jest bardzo lubiane. A Ty zapakujesz do niego na wakacje prawie co chcesz i jeszcze coś więcej.
Wybór to mamy bardzo duży. Skoda Octavia, Kia Ceed, Hyundai i3, Renówki, Ople, Vw, Hondy, Mazdy itd itp. Jest w czym wybierać. Automat czy manual? Automat nie jest zły - pod warunkiem, że dobrze trafisz. I że nie będzie to 7 biegowe DSG Q200. Czyli grupa VAG. Tu po prostu unikaj. I tym samym zamiast 7 biegowego DSG bierz manuala. Będziesz szczęśliwszy. A skoro nie kupujesz samochodu głównie z uwagi na taxi to nie ma sprawy. Choć znam kilku taksówkarzy z manualem i nie narzekają - ale tu musisz sam wybierać. No chyba, że to zasrane DSG 7 biegowe, wtedy manual z całego serducha.

Jeśli chodzi o wyposażenie - to używka i szukaj auta w jak najlepszej wersji. Chodzi o te niby bajery które ułatwiają i uprzyjemniają życie. Pal licho skóry. Ale są rzeczy, które warto mieć. Automatyczna i dwu strefowa klima, czujniki parkowania, dobre radio z tzw app connectem to chyba nie jest przesada. Lampy led - no choć do jazdy dziennej by się przydało. Btw - pamiętaj, że lampy led nie są wieczne i potem jak minie ta wieczność to zaczynają się grube wydatki.
Fajnie by było mieć grzane stołki i kamerę cofania też. No dobra - rozpędziłem się. Ale unikaj tych bieda wersji dla tzw "repów" czyli przedstawicieli handlowych.
Unikałbym też koloru czarnego. Srebrny i jego pochodne są najbardziej praktyczne. Ale ja nie pogardziłbym i białym. Chyba czerwony czy groszkowy by mi nie przeszedł. Ale to już mało ważne.
Wypadkowy i krajowy? Nie uciekaj. Samochód używany bez przygód jest bardzo podejrzany. Jasne, że trafiają się takie rodzynki, ale jeśli do tego lakier jest bez mała salonowy ... to uciekaj gdzie pieprz rośnie.
Ale serio - samochód wypadkowy to nie koniec świata. Jeśli nie naruszona została konstrukcja, a wymieniono błotnik, maskę czy próg to nie wpadaj od razu w panikę. Samochód to tylko urządzenie i nadaje się do naprawy. Oczywiście naprawa powinna być wykonana poprawnie i zgodnie z procesem technologicznym przewidzianym przez producenta. Tu zdaj się na rzeczoznawcę, a nie na to co się wydaje sąsiadowi. Auto z importu? To też nie koniec świata. Historie samochodu do się sprawdzić. I to dość starannie. Może ostrożny byłbym już w temacie importu z USA czy Kanady, no i unikał angoli.
Ale Opla od Niemca - a czemu nie? Albo VW? Ale złotówka dziś jest nic nie warta i sprowadzenie samochodu okazji to często bardzo droga zabawa - drożej niż kupno czegoś z krajowego rynku.

No dobra - to teraz tak :
Szukamy cierpliwie. Nasze kryteria zapisujemy jako ulubione w apce OTOMOTO i sprawdzamy kilka razy dziennie.
Rozsyłami wici. Fajnie jeśli masz kogoś znajomego w A*o Toyoty - jeśli ma to być Toyota. Czasem ludzie zmieniają auta ...
Unikamy komisów i tzw. okazji od kolegi kolegi. Okazji raczej nie ma. Czasem po prostu można mieć trochę szczęścia, ale zwykle trzeba na to bardzo dużo cierpliwości.
A gdy już znajdziesz coś co wygląda sensownie - zachowaj spokój.
Zadzwoń - zadaj pytania - oraz sprawdź. VIN to podstawa. Gdy będziesz znał aktualny numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji możesz sporo sprawdzić bez kosztów. www.historiapojazdu.gov.pl
Fajnie jest mieć kogoś w A*O danej marki. W A*O widzą bardzo dużo. Od pewnego czasu każda firma ubezpieczeniowa wprowadza do centralnego rejestru zdarzeń także przygody - których nie naprawiało się w A*O. Tylko nie każdy chce to wiedzieć.
No dobrze - sprawdziłeś i wygląda to spoko. Jedziemy po auto. Ustal wstępną cenę i za dużo się nie targuj na tym etapie.
Zapewne nie jesteś jedynym zainteresowanym. Czas to pieniądz. Zabierz ze sobą fachowca. Najlepsi są Ci z Dekry. Oficjalnie będzie z tym kłopot. Ale nieoficjalnie Panowie z Dekry dorabiają na takich usługach. OLX Ci pomoże.
Jest też inna opcja - tzw. przegląd przedsprzedażny w A*O. To jest bardzo dobra opcja. Kosztuje - ale żadne A*O nie wyda Ci takiej karty zdrowia auta na oko. Płacisz i znasz wszystkie grzechy. A jak jakieś wyjdą i jesteś na nie przygotowany to masz dodatkowe pole do negocjacji. Jeśli sprzedający się zgodził na taki przegląd w A*O to już więcej niż połowa sukcesu. Jak coś świadomie ukrywa to się nie zgodzi. A jeśli jednak się zgodził to raczej nic nie ukrywa, co najwyżej sam czegoś nie jest świadomy. A to wtedy najczęściej są normalne sprawy wynikające z faktu, że kupujesz samochód używany.
I to naprawdę wystarczy. Swoje emocje schowaj głęboko. Zdaj się na fachowca i posłuchaj co do Ciebie mówi. Poproś o jasne info - czy samochód jest wart zakupu i ew co mu dolega, a jeśli usłyszysz, aby sobie podarować - to nie dyskutuj i nie daj się urobić sprzedającemu. Samochód to spory wydatek i niech będzie to dobrze zrobione. Brak kamery cofania to nie problem, ale wycięty katalizator czy samochód po wodowaniu w jeziorze to już problem.
I pamiętaj o tym ile masz kasy? Pamiętaj o tych 10 tysiach, których nie tykasz. I nie ma tu dyspens. Trzymaj się planu. Żadna stówka czy dwie ponad plan. ABSOLUTNIE NIE !!!

Dlaczego tak bardzo nalegam na ten finansowy reżim?
Bo to nie koniec kosztów. Po pierwsze - jeśli nie kupisz samochodu na fakturę vat lub marżę - czeka Cię podatek - 2% od transakcji. I nie warto wpisywać bajek do umowy. Bo co jeśli jednak wyjdzie coś w praniu - coś czego nie udało się odkryć?
Bądź prawdomówwny.
Poza tym - auto musisz zarejestrować i doinwestować. Jeśli liczysz, że kupiłeś auto niczym z salonu to się mylisz.
Nikt kto sprzedaje samochód nie wymienił w nim właśnie oleju, filtrów, wycieraczek, opon, klocków hamulcowych czy tarcz.
To są normalne kwestie eksploatacyjne. Ale to kosztuje. I to będzie Twój koszt. Samochód na pewno będzie wymagał gruntownego posprzątania, być może będziesz chciał sobie zmienić w nim opony, albo będziesz musiał.
Nazbiera się tego sporo. Jeśli zaś będziesz chciał kupić AC to w zasadzie musisz kupić całe nowe ubezpieczenie. Chyba tylko PZU oferuje wariant dokupienia samego AC do posiadanego już OC. Ale i tak nie ma to sensu. Szukaj dobrej oferty. Sprawdź pakiety dilerskie. Najczęściej dla aut w wieku do 8 lat takowe ma każda marka - oczywiście dla pojazdu zakupionego w Polsce lub UE.
A potem wymyślisz sobie jeszcze to i tamto. A potem jeszcze dojdzie Ci koszt gratów taxi - nowych, albo tych co masz.
Ale ktoś to musi zamontować, potem trzeba zrobić to i owo. Pisałem co dawno temu - ale o tym też warto chyba napisać, bo trochę się pozmieniało.
Tak czy inaczej - naprawdę ta dycha Wam bardzo się przyda. A jak coś zostanie to będzie dobry początek do zbierania na kolejne auto :)

Uff. Sporo tego. Kulisy. Pisałem ten elaborat w trakcie sobotniego dyżuru w radiu. Zajęło mi to 8 godzin. To znaczy w tzw. chwilach na piosenki. Więc bardzo na raty. No właśnie. Nie pakujcie się w używkę na raty. Kup za tyle ile masz. A jak nie masz to karta miejska i etat gdzieś u kogoś. Nie pakuj się w używane auto na raty, a w auto na taxi na raty czy wynajem w sytuacji w której będziesz robił to okazjonalnie to obecnie jak dla mnie totalne nieporozumienie.
No, ale to już nie temat na dziś.

Za czym kolejka ta stoi???Każdy warszawski przedsiębiorca taxi zna miejsce ze zdjęcia.Biurowiec wystawili gazownicy, ale...
23/09/2022

Za czym kolejka ta stoi???

Każdy warszawski przedsiębiorca taxi zna miejsce ze zdjęcia.
Biurowiec wystawili gazownicy, ale sami jakoś nie kwapią się do puszczania tam bąków.
Za to na parterze od jakiegoś już czasu urzęduje Urząd. I między innymi tam wydawane są licencje taxi. Do końca 2022 roku każdy musi posiadać nowy numerek i nową - starą licencję.
4 w porywach 5 okienek do spraw licencji i ... no właśnie co robić?
Desperaci polują na numerki online - które czasem pojawiają się w systemie - najczęściej około 12.45 lub 18.15. Ale ...tu szansa jest prawie zerowa.
Można - i to wybiera większość - zamieszkać pod Urzędem. Jak zjawisz się koło 4 rano to masz szansę być numerem jeden. Ale z dnia na dzień trzeba wstawać wcześniej.
Wolę nie myśleć co będzie za miesiąc. A w grudniu ...
Czy zatem jest jakieś inne wyjście? Owszem tak. Można postawić stacza w kolejkę. Albo ... ruszyć głową i zrobić to online.
Tak wiem, można też przez biuro podawcze.
I choć prawdziwy cierp nigdy nie ma kasy na start i pierwszy kurs musi być za gotówkę, by mieć na myjnię, fajki i 5 litrów paliwa - to przyjmijmy, że mamy jednak trochę oleju w głowie i jakoś ogarniamy i finanse i swoje sprawy.
Dziś gotowy przepis na wymianę licencji online w Warszawie.
Nie interesują mnie wywody, że kolega komuś powiedział, że tego nie trzeba a to trzeba. Odsyłam na słupek do kolegi, jak ktoś wie lepiej.
Ja bazuję na wiedzy prosto z Urzędu z wydziału licencji.
Do dzieła zatem :

Złożenie wniosku o licencję wg nowego wzoru :

skorzystajcie z tej strony :

https://epuap.gov.pl/wps/portal/strefa-klienta/katalog-spraw/opis-uslugi/skargi-wnioski-zapytania-do-urzedu/UMSTWarszawa

potem proszę kliknąć „Załatw sprawę”, następnie zalogować się do systemu. (trzeba posiadać profil zaufany)

Po zalogowaniu powinna otworzyć się strona „edycja: skargi, wnioski, zapytania do urzędu – Pismo ogólne”

W tytule pisma w różowym pasku należy wpisać „wniosek o zmianę licencji taxi”.

W dużym różowym polu „ w załączeniu przekazuję wniosek o dostosowanie licencji taxi wraz z załącznikami”.

Załączniki (wypełnione, podpisane i zeskanowane) załącza się po kliknięciu plusika znajdującego się pod polem na wpisanie treści wniosku.

1. https://warszawa19115.pl/documents/20184/43797/AO-09-05+Wniosek+o+udzielenie+licencji+taxi/a9ddb97b-ee1b-48db-aab8-02b2bbcf28da
2. Wniosek o wydanie identyfikatora kierowcy taxi (dla chętnych wyśle privem)
3. Wniosek o wydanie tabliczki znamionowej z hologramem ( (dla chętnych wyśle privem)- choć i tak jej nie otrzymacie.

ale ... ponieważ jest tych druków sporo - najlepiej je spakować do jednego pliku skompresowanego - zip lub rar, pamiętajcie, że max wielkość całej paczki to 3,5 mega - mało - więc trzeba to skanowanie zrobić mądrze - można użyć np aplikacji "lens" jest na do pobrania z app store na IOS lub ze sklepu google play.

co oprócz wniosków skanujecie :

1.dowód osobisty i prawo jazdy
2.zaświadczenie o niekaralności - polecam je pobrać z Sądu to na Kocjana - po południu nie ma tam żadnych kolejek - Kocjana 3 - budynek D. Na parterze po przejściu przez bramki - po prawej stronie jest kasa - opłata 30 pln. I także po prawej stronie idziecie około 20 metrów do pokoju nr 15 i składacie wniosek - sam wniosek do pobrania z tego miejsca : https://warszawa-zoliborz.sr.gov.pl/krajowy-rejestr-karny,m,mg,205,206
3.psychotechnikę i lekarza ze zdolnością do pracy na taxi
4.świadectwo legalizacji taksometru
5.dowód rejestracyjny z wpisem taxi

oryginały tych dokumentów będą potrzebne do wglądu, gdy Urząd wyznaczy Wam termin odbioru dokumentów
Urzędowy termin to max 30 dni
co do opłaty - jest ona zależna od długości Waszej obecnej licencji.
Trzeba to sobie wyliczyć samodzielnie na bazie stawek na stronie urzędu, ewentualnie napisać maila do w/w i poprosić o wyliczenie.
Opłatę należy wnieść przelewem na rachunek bankowy Urzędu m.st. Warszawy: Miasto Stołeczne Warszawa, Pl. Bankowy 3/5, 00-950 Warszawa, nr rachunku: 23 1030 1508 0000 0005 5000 1004
(W tytule wpłaty proszę wpisać: ZMIANALICENCJITAXI – (pisane jednym ciągiem, bez znaków polskich, małymi lub dużymi literami) oraz nazwę firmy lub imię i nazwisko osoby otrzymującej licencję taksówkową)
potwierdzenie przelewu w formie skanu także dołączamy do paczki z dokumentami wysyłanymi przez epuap.

Polecam skanować aplikacją Lens jednym ciągiem - dokument po dokumencie i każdy dodawać plusiek w aplikacji a potem przy zapisywaniu - wybrać od razu format pdf.
Wtedy jest szansa że się zmieści w tych 3.5 mega, ew osobno - pod warunkiem, że macie dobry skaner i umiecie skanować oszczędnie.

Teraz jest jeszcze kwartał. I myślę, że każdy kto zajmie się tym do końca października - wyrobi się bez problemu.
A dalej to loteria.

I tyle na dziś. Ale ... niebawem kilka kwestii - bo część moich wpisów z początków już się zestarzało.
Niebawem napiszę :
1. Jaki samochód na taxi?
2. Jak nie dać się oskubać na starcie.
3. Etat i taxi jako dodatek - czy to ma sens?
4. Gdzie się okleić, oraz czego unikać kategorycznie.

Marcin.

Pracujemy, aby żyć, a nie żyjemy aby pracować. A Gdy już się napracujesz i będzie Cię stać na robienie tego, na co masz ...
20/06/2022

Pracujemy, aby żyć, a nie żyjemy aby pracować. A Gdy już się napracujesz i będzie Cię stać na robienie tego, na co masz ochotę - to co wtedy?
Emerytura, telewizor, działka i stado wnuków podrzucanych do opieki? A gdyby coś jeszcze?
Ale co?
Nigdy nie czułem potrzeby zwiedzania za wszelką cenę. Zobaczyłem kilka miejsc, kilka mam na liście "może kiedyś".
Nie na siłę i nie w tempie narzuconym przez kogoś. Blisko i daleko.
Wtedy, gdy będzie na to czas, ochota i możliwości.
Odpalamy nowy projekt. Na dziś jest to czysta teoria, bo od czegoś trzeba rozpocząć.
Jeśli masz ochotę Nam - Kasi i mi - towarzyszyć - to zapraszamy.
To nie będzie ani za tydzień, ani za rok. Ale będzie.

https://www.facebook.com/ProjektVanCamper

FILM BALKONOWY.Czy każdy może być bohaterem filmu? Czy świat da się zamknąć w jednym kadrze? Reżyser Paweł Łoziński przy...
09/06/2022

FILM BALKONOWY.

Czy każdy może być bohaterem filmu? Czy świat da się zamknąć w jednym kadrze? Reżyser Paweł Łoziński przygląda się ludziom ze swojego balkonu. Przechodzą uśmiechnięci, smutni, zamyśleni, zagapieni w telefony, młodzi i starzy. Mieszkańcy dzielnicy, albo przypadkowi goście, zwyczajni przechodnie. Autor zaczepia, zadaje pytania, rozmawia o tym jak radzą sobie z życiem. Stojąc tam z kamerą przez ponad 2 lata stworzył miejsce dialogu, świecki konfesjonał, przy którym każdy może się zatrzymać i opowiedzieć o sobie innym ludziom. Bohaterowie niosą w sobie zagadki i tajemnice, nie dają się łatwo zaszufladkować. Każda ludzka historia jest wyjątkowa, a życie jest nie do wymyślenia...

Nie miałem pomysłu jak zabrać się za post po pół roku ciszy. Pół roku bez zleceń, klientów, gwiazdek, turbo - kapsli, super priorytetów i innych wynalazków odpowiednich dla współczesnego niewolnictwa. Spakowałem całe 5 lat w 3 nie za duże pudełka i wyniosłem do piwnicy. Kończąc przygodę z taxi - przedłużyłem sobie na kolejne 5 lat identyfikator kierowcy taxi, zawiesiłem DG i gdy skomentowałem w lutym jakiś głupi post na temat questów - jakiś aktywista podkablował mnie na Młynarską i konto kierowcy zostało zawieszone. Bum Bum Bum - zagrzmiały donośnie wrota aplikacji gdy zatrzasnęły się z moim dorobkiem kilkunastu tysięcy kursów i finalną oceną 5.0. Pomyślałem, trudno. Licencja jak nie wyrobię nowej i tak sama się zablokuje 31 grudnia 2022, więc co będę się tłoczył na Kruczkowskiego.
Zająłem się tym na czym znam się dobrze, co lubię i za co otrzymuję regularnie wynagrodzenie na czas, bez prowizji, bez medali i bez łaski. Za urlop otrzymam wynagrodzenie, za zwolnienie lekarskie - też płacą - zgodnie z kodeksem pracy.
Czasem wstaję jak rasowy taksiarz czyli 3:30, czasem kończę o 2.00 - więc w domu ląduję o 2:30. Czyli tu także sporo analogii do jazdy z drobiem na dachu w postaci koguta.
Ale ... zdarza mi się, że nadal śnią mi się czasy taxi. Tu wracam do początku tekstu. Ludzie. Brakuje mi ludzi. Przypadkowych, wsiadających i wysiadających i często zostawiających u mnie swoją historię. Bo nie od dziś wiadomo, że najłatwiej wygadać się obcemu. I tych chwil i rozmów ulotnych brakuje mi bardzo. A nawet bardziej niż bardzo.
Czasem brakuje mi też kolegów. Właśnie tak. Kolegów. Nie - przyjaciół na zawsze, lecz znajmości najczęsciej bezinteresownych, bo bardzo powierzchownych i prostych, a co za tym idzie - często szczerych. Na taxi nie zdobyłem nowych przyjaźni, ale zdobyłem paru fajnych kumpli. I tego też mi bardzo brakuje.
Zszedłem dziś do piwnicy i zajrzałem do tych pudełek taxi. Dwie kasy fiskalne, taksometr i cała masa kabelków, pokrowców na zagłówki, uchwytów na telefony, ulotki, pieczątka, druki faktur, rolki do kasy itd, itp. Nie mam od pół roku samochodu. Sprawnie przemieszczam się transportem publicznym, sprawy prywatne genialnie załatwiam na 18 letnim skuterze Vespa. Świetnie. Ale gdybym tak miał swój pojazd - to chyba tak z jakiś miesiąc temu wsiadłbym i ruszył "w miasto".
I nie na łowy - aby skroić klienta. Mam z czego żyć. Nie są to kokosy, ale są pewne i stabilne. Po prostu tęsknię za tym taxi życiem. To dlaczego nie kupię samochodu? Bo nie ma to sensu. Dziś za 50 tysięcy to kupuje się śmietnik na kołach.
Prius 3 w wieku 11 lat. To samochód, który w 2023 roku na taxi będzie już niemile widziany. Koledzy w trakcie tegorocznej weryfikacji - usłyszeli : w przyszłym roku zmiana samochodu obowiązkowa. Za co? Wiem, ile to dziś Was kosztuje. I Ci uczciwi z żółtą naklejką - robią na koszty i hot doga. A nawet jak mają trochę kasy - to co za 50 tysi się kupi? Nic. Za 100 tysi też szału nie ma. Ale samochód za stówkę na zwyklaka? A może nie mam racji i za 50 tysi śmiało kupuje się fajne auto na taxi i nie będzie się dokładało do interesu? Za 50 kupię i jutro. Ale na pewno nie 11 letnie zwłoki. Dziękuję, nie zwariowałem i dlatego coś czuję, że zostają mi tylko dobre wspomnienia...

Ze spraw aktualnych : nie boli mnie, że Uber będzie na lotnisku Chopina. Was boli? Przecież to klient wybiera. Będzie chciał taxi - wybierze Ele, albo zamówi się przez aplikację co lubi. Zmieńcie optykę. Uwolnienie stawek - jak najbardziej. I tak żadna firma nie podniesie cen - co najwyżej czasówkę. Klient nie zniesie płacenia 100 pln po 22.00 z Mokotowa na Bemowo. Tyle wystukało niedawno kierowcy który odwoził mnie do domu. Przy uwolnionych stawkach rynek to sam wyreguluje i będzie jak jest. Ocen już FN nie koryguje. Podziękujcie tym, którzy co dzień pisali długie maile jacy to są wspaniali i klienci tacy paskudni i dają ciągle te jedynki. To dlatego. Ale po co Wam te oceny? Turbo kupujecie dalej? Medale zdobywacie? A questy jeszcze są?

Tęsknię za fajsbuczkowymi bajkami, wypisałem się prawie z każdego forum, więc jestem prawie na głucho. Chętnie poczytam - jakoś tak obszerniej i prawdziwiej - jak jest.

Moja była Toyota robi karierę pod gitarą i na locie. Zdjęcie od kolegi prosto z miasta.

Marcin.

End Of The Road.Wydrukowałem raport za grudzień, raport za 2021, pozbierałem wszystkie "szpeje" do pudełek, w grudniu pr...
01/01/2022

End Of The Road.

Wydrukowałem raport za grudzień, raport za 2021, pozbierałem wszystkie "szpeje" do pudełek, w grudniu przedłużyłem ważność identyfikatora taxi do 27 grudnia 2026, z dniem 1 stycznia 2022 moja DG z jednym kodem PKD 4932Z - została zawieszona. ZUS wyszedł z konta firmowego 31 grudnia. Dziś już to konto nie istnieje.
5 lat - tyle spędziłem w taksówce. Większość to był fajny czas. Wielu fajnych ludzi, kilka znajomości na dłużej z pewnością.
Chyba wszystko co ważne, jest na tym profilu.
Nie potrafię dziś napisać, czy i kiedy - jeśli w ogóle wrócę da tego. Okazjonalnie, czy regularnie. Obecnie nie chcę o tym myśleć.
Zataczam zawodowe "koło" i wracam do Radia. Ale nie do mówienia - w zasadzie to nowo - stare robię już od 3 miesięcy.
Mając lat bodaj 11 napisałem list w którym zapytałem - jak zostać realizatorem dźwięku. O dziwo - dostałem wtedy bardzo rzeczową odpowiedź. List zwrotny mam do dziś. I wychodzi, że historia zatoczyła koło. Ale co tam ja.
Mogę WAM tylko życzyć świetnych stawek i masy zleceń. Czyli trochę życzę tego co mało realne w bardzo długiej perspektywie. To może wytrwałości w robieniu tego co lubicie - bo chyba tylko już ten argument jest prawdziwy i wiarygodny.
Godne życie z taksówki to przeszłość i szczerze - dziś najlepsze co możecie zrobić to z tym skończyć.
Może robić to okazjonalnie - bardziej dla frajdy - i ten kto tego doświadczył - wie co mam na myśli.
Więc, życzę dobrych decyzji, zdrowia, kasy, czasu na pasje, uśmiechu i poczucia że jesteście człowiekiem, a nie niewolnikiem.
Marcin Sobesto.

Adres

Warsaw
01-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Taxi True umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij