09/10/2022
Niemiec płakał jak sprzedawał - czyli poradnik subiektywnie - pryncypialny - vol 1.
Jaki kupić samochód?
Mamy w radiu dział transportu. Całkiem spory. Wozy transmisyjne, samochody dostawcze, busy i sporo osobówek.
Na dyżury w godzinach nocnych, lub kończąc dyżur po 23.00 mamy ten komfort, że mamy transport do domu.
Nasi radiowi kierowcy to gaduły. Kilku z nich to taksówkarze. Najczęściej łączą pracę w radiu z jeżdżeniem na taxi.
Gdy wracam do domu zakładowym transportem - zwykle gdzieś po północy to trudno, aby nie pogadać. A jeśli taksówkarz spotyka się z taksówkarzem to o czym będą rozmawiali? Plotki radiowe ani mnie ani Panów kierowców nie bardzo interesują.
No to gadamy albo o taxi, albo ... o taxi.
I nie dalej jak miesiąc temu Pan Tomek zapytał - a Pan to wraca do taksówki? No wracam, tylko muszę sobie w końcu zorganizować samochód - de facto proces był już od paru miesięcy w toku - ale o tym innym razem.
Pan Tomek zamyślił się i zaczął opowiadać o swoich poszukiwaniach. No w skrócie - na rynku albo dostępne są totalne śmietniki typu gruz na kołach, albo samochody które teoretycznie kosztują bardzo dużo wobec ich wieku.
Zamyśliłem się i ponieważ temat używanego auta wałkuję od czerwca i doświadczeń i obserwacji miałem cały plecak.
Ale wróćmy do Pana Tomka. Zapytałem - ale jakiego samochodu Pan szuka ...choć na 100% wiedziałem, że usłyszę PRIUS III.
Trafiony - zatopiony.
No dobrze - tylko po co? Prius III patrząc na temat jakoś perspektywicznie - to jednak już samochód, który powoli będzie już trzeba zmienić. Raz, że ani to wygodne, ani pojemne, dwa - o naprawdę fajną III jest bardzo trudno. A nawet jeśli już się coś trafi - to za ile???? No a poza tym - na typowe taxi - Prusak III staje się w jakiejś nieodległej przyszłości raczej autem coraz mniej popularnym - no chyba, że U czy B. Ale to nie moje tematy.
Zacznijmy zatem od pytania o budżet, a nawet wyżej. Nowy czy używany? Dla siebie i jeśli sky is the limit a samochody stoją w salonie i czekają - to nowy. Ale dla siebie i na dłużej. A że na nowe czeka się dziś bardzo długo - to może zejdźmy na ziemię.
Jeszcze 2 lata temu za 40 - 50 tysięcy złotych można było kupić naprawdę bardzo sensowne - używane auto. Nie zdemolowane i nie wymagające grubego remontu mechaniczno - blacharskiego.
Dziś za tę kwotę ... szanse są bardzo mizerne. Oczywiście - słyszałem od kolegi, że za 30 tysięcy można kupić bardzo dobre auto. No można. Kwestia co znaczy bardzo dobre. 10 lat i więcej? Owszem to może być dobre auto - tylko jeśli to ma być zakup na jakiś czas to czy warto dziś pakować się w aż tak dojrzałe auto?
Moim zdaniem zacznijmy od budżetu. 50 - 70 tysięcy. Tyle musisz mieć. Co oznacza - że na samochód wydasz od 42 do 62 tysięcy realnie.
Hybryda, diesel, benzyna czy elektryk? Elektryka za te pieniądze odrzucamy. Kropka.
1. Hybryda? Zdecydowanie tak - ale ... pod warunkiem, że kupujesz samochód który będzie pracował co najmniej 5 dni w tygodniu jako taksówka. Hybryda jest stworzona do miasta i radzi sobie w nim znakomicie. Ale oczywiście wymaga dbałości, generuje dodatkowe ograniczenia - brak możliwości holowania wujka Stasia, oraz ... będzie droga w zakupie. Nawet bardzo. Bo przecież myślisz o Toyocie. Prius z III w ostatniego roku produkcji od wujka Wojtka? Marzenie. Nie brnijmy w to - po prostu jak trafisz na takiego rodzynka - to wydasz minimum 70 tysi. Za Priusa III? Puknij się w głowę. Prius Plus? Lepiej. Nie bój się wysokiego przebiegu. Pod warunkiem, że samochód sprawdzisz bardzo metodycznie i nie z kolegą. Kolegę zaproś na Święta do domu. A samochód sprawdź z kimś obcym i kompetentnym. O tym będzie też dalej.
I jeśli jesteś na 100% zdecydowany - kup za tyle ile masz minus 10 000 pln. Tyle musisz sobie zostawić. Ani grosza mniej.
Inaczej nie ma sensu abyś czytał to dalej. Sorek.
Corolli w hybrydzie - raczej nie trafisz w tym budżecie. Auris? Jeśli musisz ... ale naprawdę jeśli jesteś zdesperowany. Auris to jest samochód o którym Toyota raczej chce wstydliwie zapomnieć. I Ty też - jeśli możesz. PISZĘ TO WYŁACZNIE Z WŁASNEJ PERSPEKTYWY - BOWIEM PAN TOMEK OSTATECZNIE KUPIŁ BORDOWEGO AURISA Z 2017 ROKU. Jeśli nie - to krocz drogą podobną do Priusa Plusa. Nie miałem nigdy Aurisa, ale też nigdy nie podobało mi się ani z zewnątrz, ani w środku, a koledzy używający Aurisa głównie odradzali.
No dobrze - na całe szczęście "kariera" na Camry Ci w tym budżecie i tych pantofelkach i koszulinie i nie grozi - więc nie musimy się żenująco męczyć z tym pseudo Premium w tym odcinku.
A jeśli nie Toyota to co? Hybryd jest parę na rynku - mało które jakoś "podpasowały" branaży taxi - więc w zasadzie chyba jeszcze Mondeo i może Hyundai? Ale nie pieśćmy się w tańcu - Toyota w hybrydach rządzi i koniec. W sumie tym samym wybór jest dość skromny a tym samym będzie Ci łatwiej na OtoMoto. Ale ...pod warunkiem, że umiesz z tego serwisu korzystać i masz wiele opcji weryfikacji tych bajek z OtoMoto. O tym też będzie w tym darmowym poradniku.
Dobra - zatem jeśli kupujesz samochód na taxi - to hybryda. Ale pamiętaj. Twoja hybryda to najlepsze auto do miasta i najgorsze na trasy. Dziękuję, ale Toyotowskie patenty są dobre w mieście a na trasie raczej są bez sensu. I na wakacje Twoja hybryda - też będzie taka sobie. Chyba, że pojedziesz swoim plusem do tej wymarzonej Chorwacji bez wciskania pedału gazu w podłogę - bo raz, że będzie wyło, dwa że skotłujesz tego gazu tyle, że nawet gaz od Norwegów wyżebrany przez Kaczora i Matiego - wyjdzie drogo. A poza tym ... gazowanie Prusaka spoko. Ale jak masz garaż pod blokiem, to albo lecisz sobie w kulki, albo fura nocuje pod chmurą i masz katalizator wycięty w trymiga. Wybierz dowolną opcję. Więc raczej jednak tego Prusaka to kup na taxi i na zakupy a na wakacje leć samolotem.
2. Diesel? Dziękuję. Miałem 4 razy. W każdym moim mietku. Nie znoszę tego klekotu i tej nie kultury pracy. Za Diesla dziękuję i nie będę tu się produkował bez sensu.
3. Benzyna? No właśnie. A może samochodu potrzebujesz nie tylko do cierpiarstwa? Może po prostu szukasz czegoś bardziej do ogarniania codzienności i taksówkowania od czasu do czasu?
Jeśli tak to pomyślmy. Praktyczne, niezawodne, trwałe i fajne? I ciągle trzymamy się budżetu.
Sugerowałbym celować w segmencie C ew D. Ale chyba C będzie bardziej osiągalny. Pomyśl wtedy czy może nie warto rozważyć kombi? Na taxi kombi często jest bardzo lubiane. A Ty zapakujesz do niego na wakacje prawie co chcesz i jeszcze coś więcej.
Wybór to mamy bardzo duży. Skoda Octavia, Kia Ceed, Hyundai i3, Renówki, Ople, Vw, Hondy, Mazdy itd itp. Jest w czym wybierać. Automat czy manual? Automat nie jest zły - pod warunkiem, że dobrze trafisz. I że nie będzie to 7 biegowe DSG Q200. Czyli grupa VAG. Tu po prostu unikaj. I tym samym zamiast 7 biegowego DSG bierz manuala. Będziesz szczęśliwszy. A skoro nie kupujesz samochodu głównie z uwagi na taxi to nie ma sprawy. Choć znam kilku taksówkarzy z manualem i nie narzekają - ale tu musisz sam wybierać. No chyba, że to zasrane DSG 7 biegowe, wtedy manual z całego serducha.
Jeśli chodzi o wyposażenie - to używka i szukaj auta w jak najlepszej wersji. Chodzi o te niby bajery które ułatwiają i uprzyjemniają życie. Pal licho skóry. Ale są rzeczy, które warto mieć. Automatyczna i dwu strefowa klima, czujniki parkowania, dobre radio z tzw app connectem to chyba nie jest przesada. Lampy led - no choć do jazdy dziennej by się przydało. Btw - pamiętaj, że lampy led nie są wieczne i potem jak minie ta wieczność to zaczynają się grube wydatki.
Fajnie by było mieć grzane stołki i kamerę cofania też. No dobra - rozpędziłem się. Ale unikaj tych bieda wersji dla tzw "repów" czyli przedstawicieli handlowych.
Unikałbym też koloru czarnego. Srebrny i jego pochodne są najbardziej praktyczne. Ale ja nie pogardziłbym i białym. Chyba czerwony czy groszkowy by mi nie przeszedł. Ale to już mało ważne.
Wypadkowy i krajowy? Nie uciekaj. Samochód używany bez przygód jest bardzo podejrzany. Jasne, że trafiają się takie rodzynki, ale jeśli do tego lakier jest bez mała salonowy ... to uciekaj gdzie pieprz rośnie.
Ale serio - samochód wypadkowy to nie koniec świata. Jeśli nie naruszona została konstrukcja, a wymieniono błotnik, maskę czy próg to nie wpadaj od razu w panikę. Samochód to tylko urządzenie i nadaje się do naprawy. Oczywiście naprawa powinna być wykonana poprawnie i zgodnie z procesem technologicznym przewidzianym przez producenta. Tu zdaj się na rzeczoznawcę, a nie na to co się wydaje sąsiadowi. Auto z importu? To też nie koniec świata. Historie samochodu do się sprawdzić. I to dość starannie. Może ostrożny byłbym już w temacie importu z USA czy Kanady, no i unikał angoli.
Ale Opla od Niemca - a czemu nie? Albo VW? Ale złotówka dziś jest nic nie warta i sprowadzenie samochodu okazji to często bardzo droga zabawa - drożej niż kupno czegoś z krajowego rynku.
No dobra - to teraz tak :
Szukamy cierpliwie. Nasze kryteria zapisujemy jako ulubione w apce OTOMOTO i sprawdzamy kilka razy dziennie.
Rozsyłami wici. Fajnie jeśli masz kogoś znajomego w A*o Toyoty - jeśli ma to być Toyota. Czasem ludzie zmieniają auta ...
Unikamy komisów i tzw. okazji od kolegi kolegi. Okazji raczej nie ma. Czasem po prostu można mieć trochę szczęścia, ale zwykle trzeba na to bardzo dużo cierpliwości.
A gdy już znajdziesz coś co wygląda sensownie - zachowaj spokój.
Zadzwoń - zadaj pytania - oraz sprawdź. VIN to podstawa. Gdy będziesz znał aktualny numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji możesz sporo sprawdzić bez kosztów. www.historiapojazdu.gov.pl
Fajnie jest mieć kogoś w A*O danej marki. W A*O widzą bardzo dużo. Od pewnego czasu każda firma ubezpieczeniowa wprowadza do centralnego rejestru zdarzeń także przygody - których nie naprawiało się w A*O. Tylko nie każdy chce to wiedzieć.
No dobrze - sprawdziłeś i wygląda to spoko. Jedziemy po auto. Ustal wstępną cenę i za dużo się nie targuj na tym etapie.
Zapewne nie jesteś jedynym zainteresowanym. Czas to pieniądz. Zabierz ze sobą fachowca. Najlepsi są Ci z Dekry. Oficjalnie będzie z tym kłopot. Ale nieoficjalnie Panowie z Dekry dorabiają na takich usługach. OLX Ci pomoże.
Jest też inna opcja - tzw. przegląd przedsprzedażny w A*O. To jest bardzo dobra opcja. Kosztuje - ale żadne A*O nie wyda Ci takiej karty zdrowia auta na oko. Płacisz i znasz wszystkie grzechy. A jak jakieś wyjdą i jesteś na nie przygotowany to masz dodatkowe pole do negocjacji. Jeśli sprzedający się zgodził na taki przegląd w A*O to już więcej niż połowa sukcesu. Jak coś świadomie ukrywa to się nie zgodzi. A jeśli jednak się zgodził to raczej nic nie ukrywa, co najwyżej sam czegoś nie jest świadomy. A to wtedy najczęściej są normalne sprawy wynikające z faktu, że kupujesz samochód używany.
I to naprawdę wystarczy. Swoje emocje schowaj głęboko. Zdaj się na fachowca i posłuchaj co do Ciebie mówi. Poproś o jasne info - czy samochód jest wart zakupu i ew co mu dolega, a jeśli usłyszysz, aby sobie podarować - to nie dyskutuj i nie daj się urobić sprzedającemu. Samochód to spory wydatek i niech będzie to dobrze zrobione. Brak kamery cofania to nie problem, ale wycięty katalizator czy samochód po wodowaniu w jeziorze to już problem.
I pamiętaj o tym ile masz kasy? Pamiętaj o tych 10 tysiach, których nie tykasz. I nie ma tu dyspens. Trzymaj się planu. Żadna stówka czy dwie ponad plan. ABSOLUTNIE NIE !!!
Dlaczego tak bardzo nalegam na ten finansowy reżim?
Bo to nie koniec kosztów. Po pierwsze - jeśli nie kupisz samochodu na fakturę vat lub marżę - czeka Cię podatek - 2% od transakcji. I nie warto wpisywać bajek do umowy. Bo co jeśli jednak wyjdzie coś w praniu - coś czego nie udało się odkryć?
Bądź prawdomówwny.
Poza tym - auto musisz zarejestrować i doinwestować. Jeśli liczysz, że kupiłeś auto niczym z salonu to się mylisz.
Nikt kto sprzedaje samochód nie wymienił w nim właśnie oleju, filtrów, wycieraczek, opon, klocków hamulcowych czy tarcz.
To są normalne kwestie eksploatacyjne. Ale to kosztuje. I to będzie Twój koszt. Samochód na pewno będzie wymagał gruntownego posprzątania, być może będziesz chciał sobie zmienić w nim opony, albo będziesz musiał.
Nazbiera się tego sporo. Jeśli zaś będziesz chciał kupić AC to w zasadzie musisz kupić całe nowe ubezpieczenie. Chyba tylko PZU oferuje wariant dokupienia samego AC do posiadanego już OC. Ale i tak nie ma to sensu. Szukaj dobrej oferty. Sprawdź pakiety dilerskie. Najczęściej dla aut w wieku do 8 lat takowe ma każda marka - oczywiście dla pojazdu zakupionego w Polsce lub UE.
A potem wymyślisz sobie jeszcze to i tamto. A potem jeszcze dojdzie Ci koszt gratów taxi - nowych, albo tych co masz.
Ale ktoś to musi zamontować, potem trzeba zrobić to i owo. Pisałem co dawno temu - ale o tym też warto chyba napisać, bo trochę się pozmieniało.
Tak czy inaczej - naprawdę ta dycha Wam bardzo się przyda. A jak coś zostanie to będzie dobry początek do zbierania na kolejne auto :)
Uff. Sporo tego. Kulisy. Pisałem ten elaborat w trakcie sobotniego dyżuru w radiu. Zajęło mi to 8 godzin. To znaczy w tzw. chwilach na piosenki. Więc bardzo na raty. No właśnie. Nie pakujcie się w używkę na raty. Kup za tyle ile masz. A jak nie masz to karta miejska i etat gdzieś u kogoś. Nie pakuj się w używane auto na raty, a w auto na taxi na raty czy wynajem w sytuacji w której będziesz robił to okazjonalnie to obecnie jak dla mnie totalne nieporozumienie.
No, ale to już nie temat na dziś.