05/12/2023
61 Rajd Barbórka to również słynny odcinek "Karowa". Samochód i załogę już znacie. Arek i Kasia wreszcie spełnili swoje marzenia i zakwalifikowali się na "Panią Karową" 🤩
Gratulacje dla Subaru Historic Rally Team 👏
Karowa odczarowana, spełnienie marzeń, barbórkowe szaleństwo – gdyby na Facebooku nadal istniała opcja „notatek”, mieli byśmy problem jak ją zatytułować. Tylu emocji i zwrotów akcji nie doznaliśmy przez cały sezon, ale finał historii, która zaczęła się od awarii na przed rajdowych testach jest szczęśliwy – Arek i Kasia Bałdygowie spełnili swoje marzenia i zadebiutowali na Karowej!
Nasza załoga cały rajd przejechała plasując się pięciokrotnie na drugim miejscu w klasie, raz na trzecim, a jeden oes zapisali na swoje konto. Finalnie, z powodu kary za spóźnienie się na PKC przed ostatnim odcinkiem zajęli trzecie miejsce w klasie Y1, tracąc zaledwie 5 sekund do miejsca premiowanego awansem na Karową. Pojawili się jednak na najsłynniejszej rajdowej ulicy w Polsce z tzw. puli dyrektora rajdu.
W swoim szóstym starcie Arek i Kasia po raz pierwszy zaprezentowali Pani Karowej Yetiego, zajmując 16 miejsce na ostatnim odcinku w sezonie 2023. O przebiegu rajdu, oraz wyjaśnienia tytułów z pierwszego akapitu dowiecie się z wypowiedzi naszej załogi. Zapraszamy do lektury!
Arkadiusz Bałdyga: „To była najbardziej szalona Barbórka w której brałem udział. Zaczęło się od awarii katalizatora na czwartkowych testach, w efekcie czego zrobiliśmy tylko jeden niepełny przejazd. Samochód został szybko naprawiony dzięki ekipie MTS Subaru Dzierżoniów i Krzyśkowi Marschalowi, więc do sobotniej rywalizacji ruszaliśmy przygotowanym samochodem, ale nie do końca przygotowanym kierowcą. :) Zagadką był dla nas dobór opon. Postawiliśmy na komplet supersoftów, a do bagażnika zabraliśmy dwie deszczówki i ten wybór okazał się trafiony.
Niestety jak to na Barbórce bywa, coś musi pójść nie tak. Już na pierwszym Słomczynie oberwaliśmy wydech. Serwis był zaplanowany dopiero po sześciu odcinkach, więc wspólnie z Kasią prowizorycznie przymocowaliśmy go trytytkami i jak się okazało, dostaliśmy angaż w ekipie Marka Kluszczyńskiego jako mechanicy, bo naprawa dotrwała do końca rajdu. :) Kolejne oesy pojechaliśmy rozważnie, bo wiedzieliśmy, że nie mamy szans na walkę o pierwsze miejsce, natomiast posiadamy dużą przewagę nad konkurencją. I gdy do pokonania zostało nam już tylko Bemowo, na pekacu doszło do zamieszania z czasami. W wyniku tego spóźniliśmy się na start odcinka o skromne 26 minut (skorygowane później na 15 minut), siedząc spokojnie na serwisie i popijając kawkę… Tym samym dostajemy 2,5 minuty kary i ze stratą pięciu sekund spadamy na trzecie miejsce w klasie, które nie jest premiowane awansem na Karową…
Szczęście w nieszczęściu dostajemy „dziką kartę” i tu zaczyna się kolejna zwariowana przygoda. Nasz przejazd zaplanowano na godzinę 17:32. Z powodu korków wsiadamy do samochodu w ostatniej chwili, od razu po zapięciu kasków dostajemy sygnał, aby podjeżdżać na start. Pojechaliśmy z marszu, ale dzięki temu całkowicie na luzie, nie sprawdzając wcześniej trasy ani przyczepności, nie oglądając innych zawodników. Mimo to jestem bardzo zadowolony z naszego debiutu na Karowej, choć szkoda oczywiście potrąconej beczki. Wrócimy tam za rok!”
Katarzyna Bałdyga: „Barbórka od lat budzi w nas mnóstwo emocji. To był nasz szósty start i jak co roku mieliśmy jeden cel – spełnić marzenia i dostać się na Karową. Z powodów osobistych nie wiedziałam jednak do ostatniej chwili, czy będę mogła w tym roku pojechać z Arkiem. Na szczęście dzięki pomocy przyjaciół udało się!
Rywalizację rozpoczęliśmy od suchego Słomczyna, jednak od razu z przygodami. Oberwany wydech i późniejsza jego samodzielna naprawa nie były najlepszym prognostykiem na dalszą część dnia. Służewiec to jeden z moich ulubionych odcinków, pomimo tego, że rok temu właśnie tam zakończyliśmy nasz udział w rajdzie. Tym razem pojechaliśmy dość szybko i bez błędów, co pozwoliło nam zbudować solidną przewagę nad trzecią załogą w naszej klasie. Nowa próba – Polfa Tarchomin – okazała się bardzo wymagająca. Choć było ślisko i zdradliwie, uniknęliśmy błędów i z bezpieczną przewagą zmierzaliśmy na Bemowo. Tutaj niestety otrzymaliśmy karę za spóźnienie na start odcinka i nasze marzenia o starcie na Karowej rozpłynęły się w powietrzu. Ostatecznie wystartowaliśmy z tzw. puli dyrektora, o czym dowiedzieliśmy się nieco ponad pół godziny przed naszym przejazdem. Tym samym, pomimo że Karowa była „na wariackich papierach”, oficjalnie możemy uznać, że została odczarowana! Emocje, które towarzyszyły mi na tym odcinku są nie do opisania i już się nie mogę doczekać kolejnej edycji, może dla odmiany po białym? :) ”
Fot. Banan Foto
Subaru Polska
MTS Subaru Dzierżoniów
Lamela
AUTORACING.PL race rally performance
Yeti Lamela Rally Team