17/09/2024
Nie chciałem tego na ogólne forum wywlekać ale pewnie ktoś ze znajomych ma pomysł jak to ogarnąć...
Może się czepiam bo samochód po gwarancji i już ze sporym przebiegiem ale ostatnio kilka razy mechanicy wałka ze mnie zrobili więc się zawziąłem i tym razem jestem zdecydowany żeby tak tego nie zostawić.
Toyota Proace. niecałe 4 lata, przebieg 210000km. Zgodnie z zaleceniami od początku (na gwarancji jak i po niej) serwisowałem ją w salonie Toyoty. Zgodnie z instrukcją wymieniony został pasek rozrządu po 150 tys. (pół roku temu). Nagle pasek się pokruszył i wiadomo co się z tym wiąże... Samochód naprawiony ale oczywiście nikt mi nie chce żadnej reklamacji uznać i każą płacić. Jeśli nie mam racji to oczywiście zapłacę i po temacie ale dla mnie jako niefachowca taki nowy pasek mógł się rozsypać albo - bo nie został wymieniony, albo wymieniony na jakiś badziew. To nie żarówka, że może się spalić. W instrukcji ma wytrzymać 150 tys...
I teraz prośba do znawców tematu - co mam z tym robić? Czy może ktoś zna jakiegoś rzeczoznawcę, prawnika albo cokolwiek?
Będę wdzięczny.