01/05/2026
Szukasz auta w sieci? Nie daj się złowić na „ładne obrazki”! 📸🔍
Przeglądanie ogłoszeń to dzisiaj prawdziwy survival. Większość ofert wygląda jak miliony dolarów, a na miejscu okazuje się, że to skarbonki bez dna. Jak przesiewać oferty, żeby nie jeździć na kosztowne wycieczki po kraju?
Oto najważniejsze zasady:
• Brak numeru VIN w ogłoszeniu albo wpisane przypadkowe znaki typu „000000”? Odpuśćcie sobie na starcie. Uczciwy sprzedawca nie boi się weryfikacji.
• Jeśli w ogłoszeniu nie ma zaznaczonej opcji „bezwypadkowy”, to w 99% przypadków auto ma za sobą jakąś mniejszą lub większą historię.
Pamiętajcie: bezwypadkowy nie zawsze oznacza fabryczny lakier. Jeśli auto miało parkingową obcierkę, a malowany był tylko błotnik czy drzwi, to samochód nadal jest bezwypadkowy. To normalna rzecz w używanym aucie – ważne, żeby konstrukcja była nienaruszona, a naprawa wykonana profesjonalnie, o czym zawsze otwarcie informujemy.
• Uważajcie na zdjęcia, które wyglądają jak z katalogu premium. Zbyt podkręcone kolory i retusz mają ukryć różnice w odcieniu lakieru. Klasyką jest też robienie zdjęć, gdy auto jest celowo oblane wodą – woda genialnie maskuje rysy i matowy lakier. (Wiadomo – jak od dwóch tygodni leje, to zdjęcia będą mokre, to normalne. Ale jeśli na niebie słońce, a auto ocieka wodą... ktoś tu ewidentnie chciał „podkręcić” błysk).
• Magiczny opis: „Stan jak na zdjęciach” – to często sygnał, że sprzedawca nie chce nic napisać o stanie technicznym i umywa ręce od wszystkiego, czego na fotkach nie widać.
• Często słyszymy: „Nic nie robione, stan oryginalny!”, jakby naprawa sypiącej się gąbki w fotelu czy porysowanej od pierścionków kierownicy była oszustwem. My uważamy inaczej: jeśli fotel był przetarty albo silnik wymagał uszczelnienia, to to robimy. To nie „picowanie”, tylko doprowadzenie auta do ładu, żebyście nie zaczynali przygody od wizyty u mechanika. Uczciwa naprawa to zaleta, a nie wada!
• Zwróćcie uwagę, kto wystawia auto. Jeśli ogłoszenie dodaje firma, ale w treści czytacie, że „sprzedaż na umowę kupna-sprzedaży”, to zapalcie czerwoną lampkę. To często próba ucieczki przed odpowiedzialnością i rękojmią. U uczciwego profesjonalisty dostajecie fakturę od tej samej firmy, która zaprasza Was na plac.
• Wiele ogłoszeń k**i niską ceną, a w środku brak info o opłatach. Auto sprowadzone „do opłat” to pułapka. Zależnie od pojemności silnika, musicie doliczyć od kilkuset złotych do nawet kilku tysięcy! U nas cena jest jasna i nie dochodzą Wam żadne ukryte koszty celno-skarbowe.
• I na koniec: nikt nie oddaje dobrego, sprawnego auta za bezcen. Jeśli cena jest podejrzanie niska, to znaczy, że „oszczędność” odbije Wam się czkawką przy pierwszej wizycie w serwisie. Cudów nie ma.
Nasza rada:
Dobra oferta broni się sama – ma wyraźne zdjęcia ze wszystkich stron (na sucho!), podany VIN i jasną sytuację prawną. Wybierajcie transparentność, a nie „okazje” z filtrem z Instagrama.
Zapraszamy do Przyszowic – u nas wszystko czarno na białym😎