17/12/2025
Jeśli chodzi o Dodge’a Caravana pierwszej i drugiej generacji (i jego klony – Plymouth Voyager, Chrysler Voyager, Town & Country) to rozum i godność człowieka jeśli chodzi o funkcjonalność samochodu. Amerykańska Wielka Trójka od lat siedemdziesiątych próbowała wymyślić jakąś sensowna odpowiedź na VW Samba/Bulik, owszem powstało sporo fajnych vanów (nie minivanów), ale to jednak nie było to. W 1977 roku w Chryslerze zaczęli projekt, który miał być gotowy na rok modelowy 82. Wyznaczono cztery główne założenia: 1 - Wielkość pozwalająca na parkowanie w przeciętnym garażu dla osobówek, 2 – hałas, wibracje i odczucia z jazdy jak w osobówce (a nie jak w „traktorze” na ramie i piórowych resorach), 3 – płaska i nisko położona podłoga, 4 – możliwość wyjmowania tylnych siedzeń. Premiera Caravana była w 1983 roku. Samochód nie był bardzo duży – długość około 4,5 metra (Grand 4,8), poprzeczny silnik, napęd na przód, 3 rzędy siedzeń dla 7 osób, z czego dwa tylne rzędy można było dość dowolnie ustawiać. Po wyjęciu tylnych siedzeń mieściły się na podłodze np. materiały budowlane 4x8 stóp (po naszemu 1,25x2,5 metra) typu płyty OSB, sklejka czy płyty GK. A, no i podłoga świetnie nadawała się do spania – wiem, sprawdzałem 🙂 Miałem Voyagera – to był naprawdę bardzo praktyczny, funkcjonalny i wygodny samochód. Dlaczedo zamiast miniwanów dajemy sobie wciskać SUVy? Co poszło nie tak?