11/06/2022
Wino do kolacji to sytuacja bardzo romantyczna, a podawanie wina do obiadu uznaje się za zwykłą konieczność. Co zatem z winem do śniadania? Z przykrością stwierdzamy, że jest tylko nieszablonową, urlopową przyjemnością. Na co dzień pracujemy, uczymy się, mamy zajęcia zmuszające nas do prowadzenia samochodu i nie możemy sobie pozwolić na wino podczas pierwszego posiłku dnia. Podczas urlopu sytuacja zmienia się diametralnie!
Przeświadczenie wywodzące się z czasów PRL-u, że wino (oraz inne alkohole) można spożywać tylko po godzinie 13, jest irracjonalne i groteskowe. Kieliszek wina (bądź szklaneczka) do śniadania wprowadza nas w dobry nastrój na cały nadchodzący dzień. Zaczynamy myśleć pozytywnie, jesteśmy milsi dla osób, które napotykamy, nie narzekamy i nie marudzimy. Dzięki temu świat jest piękniejszy. Jak mamy rezygnować z takiego dobra?
Gdy myślimy o winie do śniadania, przypomina nam się scena z czeskiego filmu "Bobule" (tłum. "Młode wino") z 2008 roku w reżyserii Tomasa Bariny. Główny bohater pyta bardziej doświadczonego mężczyzny po czym poznać odpowiednią kobietę. Odpowiedź brzmi - "zdrową kobietę poznać po tym, że pije wino na śniadanie”🙂
Śniadanie z winem? Czemu nie!
Wino śniadaniowe. Czyli młode i świeże.
Pamiętajcie o tym jutro rano jeśli macie urlop, a jak nie macie, to przypomnijcie sobie o nim w nadchodzący długi weekend. Miłego "nic nie-robienia"