03/06/2026
Dzisiaj pozwolę sobie na trochę bardziej osobisty wpis.
Od ponad 20 lat prowadzę szkołę jazdy. Przez ten czas nauczyłem jeździć tysiące osób. Jedni mnie lubią bardziej, inni mniej. Jedni chwalą, inni krytykują. I to jest normalne.
Ale czasami trafiam na opinię, po której po prostu człowiek siada i zastanawia się, czy mówimy o tej samej szkole.
Przeczytałem dziś opinię, z której wynika, że nie informuję kursantów o swoich urlopach, że panuje u mnie chaos i że szkolenie na różnych motocyklach jest wadą.
Powiem Wam szczerze, że trochę mnie to zabolało.
Nie dlatego, że ktoś mnie skrytykował. Krytykę przyjmuję od lat.
Zabolało mnie dlatego, że bardzo dużo energii wkładam w swoich kursantów. Informuję o wyjazdach, planuję szkolenia, odbieram telefony po godzinach, szukam terminów egzaminów, organizuję dodatkowe jazdy i staram się pomóc każdemu, kto trafia do WILKA.
Czy u mnie bywa chaos?
Oczywiście.
Dzisiaj miałem sześciu kursantów na egzaminach, padał deszcz, telefony dzwoniły bez przerwy, ktoś zmieniał termin, ktoś pytał o jazdy, ktoś właśnie zdawał egzamin.
To nie jest urząd, w którym o 15:00 zamyka się okienko.
To jest żywa szkoła jazdy.
A jeśli chodzi o motocykle, to od lat uczę na różnych maszynach, bo moim celem nie jest nauczyć kursanta zdać egzamin na jednym konkretnym motocyklu. Chcę nauczyć go jeździć.
I mam do Was jedną prośbę.
Jeżeli byliście moimi kursantami, zajrzyjcie czasem do opinii Google. Nie po to, żeby kogokolwiek atakować. Nie po to, żeby się z kimkolwiek kłócić.
Po prostu napiszcie prawdę.
Jak było naprawdę.
Bo to Wy jesteście najlepszym źródłem informacji o tym, jak wygląda szkolenie w Nauce Jazdy WILK.
A za wszystkie szczere opinie — zarówno te dobre, jak i krytyczne — dziękuję.
Piotr Michałowski Nauka Jazdy WILK
🏍️👍