06/05/2025
Dziękuję Piotr za to oświadczenie. Coraz częściej ktoś się pytał "no i co z autem dla Kotfasa" a nie mogłem powiedzieć że Piotr wybrał zamiast jednego wozu aż 4 wózki 😊
Chciałbym wszystkim podziękować za pomoc, jestescie wspaniali 😍😘. Jeżeli ktoś jest zawiedziony że Piotr nie zgodził się na zakup auta i chciałby się wycofać z wpłacenia niech napisze do mnie.
OŚWIADCZENIE.
Jakiś czas temu, jak wielu z Was wie w internecie pojawiła się zbiórka, którą założyli Marcin i Weronika. Dlaczego o niej wspominam? Bo dotyczyła ona bezpośrednio mnie. Dokładniej chodziło o auto, które ułatwiłoby mi to, co robię na co dzień. Gdy któregoś zimowego wieczora na ekranie telefonu wyświetlił mi się post, w którym widniał link do zbiórki "Auto dla Kotfasa", zrobiło mi się dziwnie. Do tej pory trudno mi jest opisać emocje jakie wtedy mi towarzyszyły. Na początku chyba zawstydzenie. Doskonale wiem ilu jest w moim otoczeniu potrzebujących. Widzę to chociażby w tysiącach wiadomości, które docierają do mnie każdego dnia. Są chore dzieci, ludzie nie mający za co kupić jedzenia, żyjący w tragicznych warunkach, a ktoś wpada na pomysł żeby mi zasponsorować auto.
Później był strach. Bałem się jak to zostanie przez Was odebrane. Bałem się co będzie jak zbiórka będzie stała w miejscu, a za zebrane pieniądze będzie można kupić zabawkowego resoraka, a nie prawdziwy samochód. Postanowiłem się wtedy nie wypowiadać. Skłamałbym mówiąc, że nie zerkałem na licznik zbiórki. To co się tam działo przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Tysiące udostępnień, mnóstwo wpłat i duże pieniądze zebrane w zaledwie jeden wieczór. Później to już była lawina. Do dziś pamiętam słowa mojej żony: "nic nie można zobaczyć na Facebooku bo wszyscy udostępniają tę zbiórkę."
Na wyciągnięcie ręki miałem coś, na co musiałbym przeznaczyć własne pieniądze. W jednej chwili moje dylematy dotyczące tego czy pralka dla potrzebującej rodziny wejdzie do mojego starego peugeota albo czy udźwignie on setki kilogramów jedzenia do schroniska mogły wreszcie się skończyć. Różne myśli chodziły mi po głowie.
Wasze pozytywne komentarze, wasze poparcie dla tej zbiórki również nie pomagały mi podjąć decyzji jaką za chwilę Wam przedstawię.
Wiem, że wszystkie wpłaty jakich dokonywaliście były ze szczerego serca i kierowała Wami chęć ułatwienia mi codzienności. Wiem, że był to też wyraz uznania tego co robię dla innych.
Jednak zawsze byłem zdania, że dopóki człowiek ma siłę, zdrowie i nie dotknęła go w życiu żadna tragedia musi zadbać o siebie sam. Źle bym się czuł z myślą, że dostałem za darmo auto, a gdzieś tam jakieś dziecko musi zbierać pieniądze po to, żeby przeżyć kolejny dzień.
Postanowiłem, że kupię pojazd (a nawet kilka pojazdów) ale nie dla siebie. Na zdjęciu widzicie wózki inwalidzkie. Trzy z nich są elektryczne, dwa ręczne. Lekkie i nowoczesne. Udało mi się wynegocjować taką cenę, że odpowiada ona równowartości sumy na zbiórce.
Trafią one do moich przyjaciół. Do dzieci, które na co dzień przebywają w Hospicjum Dziecięcym Nadzieja w Toruniu.
Jeśli ktoś czuje się zawiedziony, oszukany lub po prostu stwierdzi, że pieniądze wpłacał dla mnie, a nie dla tych dzieciaków bardzo proszę o wiadomość. Zrozumiem i obiecuję oddać tyle ile wpłaciliście na zbiórkę. W końcu jej cel był inny.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że inaczej postąpić nie umiałem.
Z wyrazami szacunku Piotr Kotfas.