18/01/2026
Zanim powstał ten tekst, przyglądałem się zdjęciu 3 letniej Lenki kilkanaście minut.
Jakby chciała powiedzieć: „czemu jesteś smutny? Uśmiechnij się, chodźmy się bawić!”
Odpowiedziałbym jej wtedy: „Jestem smutny Lenko z powodów, których nie mogę Ci powiedzieć, to sprawy dorosłych, ale masz rację, chodźmy się bawić.”
Musiałbym ją okłamać, bo śmiertelny glejak w samym środku mózgu tej małej dziewczynki to, coś, co nigdy nie powinno spotkać żadnego dziecka.
Lenka nie ma naprawdę czasu, nie ma miesiąca, tygodni, ma dni. W grudniu lekarze w Polsce poprosili rodziców by pożegnali się z córką i „przytulajcie ją jak najwięcej” - wszystkie metody leczenia w kraju wyczerpały się, a rodzina została pozostawiona z brutalną diagnozą.
Ostatnia szansą dla dziewczynki jest kosztowna terapia i leczenie w USA lub Izraelu - rodzice Lenki pochodzą z malutkiego Orzesza.
Są zwykłymi ludźmi jak My, zawsze mili, normalni, uśmiechnięci, jednak ostatnie tygodnie zabrały im uśmiech, glejak chcę zabrać ich serduszko.
Mama Lenki cierpi na stwardnienie rozsiane, ale walczy jak może o córkę, walczą też okoliczne miasta i mieszkańcy - pieką ciasta, wystawiają na licytację wszystko co mają.
Zrobili co mogli, potrzeba niestety 2,4 mln zł.
Obiecałem sobie dziś, że być może będzie to mój ostatni post na dłuższy czas, ale chcę go oddać tej przepięknej, malutkiej dziewczynce, która powinna mieć całe życie przed sobą.
Ona dziś potrzebuje nas wszystkich, jak nikt inny.
Zróbmy to ostatni raz.
Całość zebranych środków w trybie natychmiastowym zostanie przekazana na wylot i leczenie Lenki.
Wiecie co robić, tylko tysiące udostępnień może sprawić, że licznik oszaleje. To moja ostatnia prośba: udostępnijcie ten post.
Zdaje sobie sprawę, że nie zbierzemy całości, ale…
Ja to tu tylko (ostatni raz) zostawię.
Lenko, trzymaj się, idziemy.
https://zrzutka.pl/3a58f2