10/05/2021
Dziś trochę inaczej o motoryzacji, a mianowicie wielu z Was czeka i waha się, czy zamówić auto już dziś, czy poczekać. No to teraz kilka informacji, które mam nadzieje dadzą Wam do pogląd o stytuacji na rynku motoryzacyjnym.
Według Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR sprzedaż samochodów osobowych i ciężarowych DMC do 3500 km wzrosła względem roku 2020 o 28,6%, a sam rynek aut Premium o 42,8%. W skrócie chyba TVP się nie myli i w kraju naprawdę jest luksus i dobrobyt, a sąsiedzi z Niemiec rozglądają się za wolnymi nieruchomościami w naszym kraju bardziej intensywnie niż rodzina Daniela Obajtka. Chyba jednak nie do końca. Dlaczego nie do końca? Dalego, że jest to dość spore przekłamanie w trendzie wieloletnim ze względu na zeszłoroczne perturbacje z COVID-19. Marzec, Kwiecień oraz Maj 2021 były najgorszymi miesiacami sprzedaży aut od kryzysu gospodarczego w 2008 roku, a cały rok 2021 też nie należał do najlepszych od lat. Warto porównać dodatkowo dane z rokiem 2019. Tak oto mówimy już o spadku sprzedaży na poziomie 13,43% w ujęciu pierwszych 4 miesięcy roku. Co ciekawe rynek premium wzrósł o prawie 17% względem 2019, a względem 2020 o 42,8%, tak dla ciekawskich link w komentarzu.
Jednak do czego zmierzam, w następnych miesiącach raczej obstawiałbym (z resztą, jak i SAMAR) spore spadki tych liczb. Na pewno w ujęciu rok do roku.
Dlaczego tak się stanie? A no dlatego, że na rynku światowym Panuje dramatyczny niedobór półprzewodników i chipów używanych nie tylko do produkcji samochodów, ale też elektroniki (link w komentarzu dla ciekawskich). Dodajmy do tego, że Dealerzy w okresie Pandemii nie zamawiali zbyt dużych ilości samochodów na place, mało tego niektóre stacje dealerskie w obawie o sytuacje w kraju w 2020 roku wstrzymywali możliwość zamawiania aut do produkcji klientom, wyprzedając tym swoje place (to akurat wiem z własnego doświadczenia). Dodajmy do tego przestoje fabryk dostawców części oraz samych fabryk aut z powodu lock downów, popyt przewyższający podaż i mamy mieszankę, która wstrząsnęła branżą niczym barman Martini dla Agenta 007. Dziś średni okres oczekiwania na nowe auto to 6-8 miesięcy, czyli zamawiasz dziś, odbierasz pod koniec roku lub nawet w 2️⃣0️⃣ 2️⃣2️⃣‼ Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale telefony od dealerów informujące o coraz większych restrykcjach oraz wydłużonych odbiorach aut nie napawają optymizmem. Mało tego zauważyłem, po ofertach klientów, że coraz częściej dostają oni, dużo mniejszy rabat na auta niż mogliby dostać, czyli ceny idą w górę. Jednak „nie ze mną te numery Bruner”.
Co myślicie o sytuacji na rynku? Czy czeka nas era Dealera? Czy jest to dobry moment na zamówienie auta? Według mnie tak, pod warunkiem, że nie poddasz się technikom negocjacyjnym w Salonie i zaufasz profesjonaliście, który nie da się nabić w butelkę.