26/01/2026
Lato 2025 już dawno za nami ale bohater tego wpisu jest w naszej pamięci cały czas 😊
Co roku od wielu lat w okolicach końcówki sierpnia wraz z garstką naszych przyjaciół organizujemy sobie wyjazd na motoweteranach. A mówiąc dokładnie na motocyklach z okresu drugiej wojny światowej. W ciągu kilku, kilkunastu dni przejeżdżamy około 2tyś kilometrów kierując się w jakiś zakątek Polski.
W tym roku niestety nie mogliśmy pojechać na motocyklu. Nie było opcji aby zawieść naszych serdecznych przyjaciół, więc szybko postanowiliśmy działać.
Tradycyjnie do tego wyjazdu przygotowania rozpoczynamy na około tydzień przed wyjazdem. W ubiegłym roku np. złożyliśmy w 5 dni motocykl który przez 5lat czekał na remont.
Ot taka forma mechanicznej gry survivalowej😊
W tym roku postanowiliśmy pojechać czymś niezawodnym ale też chcieliśmy aby pojazd nie był zbyt kontrastowy w stosunku do ponad 80letnich motocykli. Postawiliśmy na pojazd, który w wersji skrzyniowej posiadamy od kilku lat. Tym razem wybór padł na wersję zabudowaną aby mógł nam służyć jako prymitywny camper. I tak kupiliśmy stojącego w krzakach od kilku lat VW LT28 . Przyjechaliśmy nim do warsztatu i wykonaliśmy szybki serwis olejowy oraz sprawdziliśmy mechanizmy. Skonfrontowaliśmy naszą wizję z ilością czasu i zakresem prac jakie musimy wykonać do godziny startu.
Do dzieła!
Najwięcej prac mieliśmy z przygotowaniem auta do malowania i samym malowaniem dlatego poprosiliśmy naszych współpracowników z APK. Tym sposobem w ciągu 48h auto zmieniło się wizualnie. Najpierw ogniska korozji zostały oczyszczone i zabezpieczone. Następnie szpachlowanie i malowanie wewnątrz przestrzeni ładunkowej oraz na zewnątrz. Na koniec felgi, zderzaki i kilka innych detali zostało pomalowane na czarny błyszczący kolor.
Trzeciego dni dostaliśmy nowe terenowe opony, halogeny oraz elementy do przystosowania auta do camperowania takie jak gniazda ładowania, oświetlenie LED czy webasto
Łącznie w ciągu 5 dni od „auta z krzaków” VW LT zmienił się w quasi terenowego campera w kolorystyce pojazdów wojskowych wykorzystywanych na Saharze.
Przez miesiąc przejechaliśmy nim około 6-7 tyś kilometrów. Ltek był niezawodnym towarzyszem naszej letniej przygody i tak jak sobie założyliśmy został wystawiony na sprzedaż i zmienił właściciela.
Lubimy takie wyzwania. Bardzo bawi nas odbudowywanie aut i przywracanie ich na drogi. Zdecydowanie to tylko jeden z wielu projektów. Jedne tak jak eLTunio są szybkimi spontanicznymi tworami, a inne jak na przykład Veloster są rozwijane miesiącami.