22/11/2023
Mogę mieć bajzel w kuchni.
Mogę mieć bajzel w relacji.
Mogę mieć bajzel w finansach.
Mogę mieć bajzel w sferach towarzyskich.
Ale w jednym miejscu nigdy już sobie na bajzel nie pozwalam.
To miejsce to moja własna głowa.
To mój umysł.
To moje świadome ja.
Nie skupiam się na niczym innym w pełni dopóki nie sprzątnę we własnej głowie.
Jeśli nie wyczyszczę brudu na własnych okularach, przez które patrzę na życie, widzieć będę tylko brud i chaos...
Jeśli nie ogarnę siebie samej i nie zorientuję się najpierw w sobie, jakim cudem mogłabym ogarnąć relację, dziecko, pracę?
Jeśli nie wiem czego chcę, jak się czuję, na ile mnie dzisiaj stać, co jest na dziś najważniejsze jak mogę oczekiwać, że ktoś będzie wiedział...?
Czasami sprzątanie i widok czystego mieszkania pomaga uspokoić myśli i obniżyć stres ale to tyle... Na samym obniżaniu stresu rozwój się nie kończy...to są dopiero warunki do spotkania ze sobą....
Moich priorytetów nie poustawia za mnie posprzątana łazienka, wspierający albo niewspierający mąż, dużo zer na koncie, czy pochlebna lub niepochlebna opinia w internecie. Nic co zewnętrzne nie wykona za mnie wewnętrznej pracy i nie przyniesie mi pokoju serca. Sam Bóg nie wejdzie w moje serce jeśli Mu nie otworzę...
Jeśli nie zobaczę ile mam energii wewnątrz nie będę w stanie dobrze jej wydać na zewnątrz.
Jeśli nie zorientuję się jak się czuję będę żyć obok siebie, w wyobrażeniu o sobie a nie w prawdzie, kumulując niebezpieczne napięcia w ciele, które zwiększają ryzyko chorób.
Jeśli nie zapytam się siebie czego chcę, możliwe że będę żyć na 20% własnego potencjału a nie na 100%.
Jeśli nie ustalę swoich standardów świadomie i nie ustanowię bezpiecznych granic szybko stanę się kąskiem dla emocjonalnych wampirów...
Od kilku lat uczę się życia zgodnego ze sobą i wychodzi mi to coraz lepiej, z tego też powodu niejednokrotnie nazwano mnie leniwą matką, bałaganiarą, egoistką itp...Rozumiem to, mają prawo do swojej opinii. Tak to może dla niektórych wygląda na zewnątrz ale ja nic sobie z tego nie robię, bo wiem, że oni po prostu nie rozumieją i nie muszą.
Najważniejsze jest dla mnie to, że moje życie prężnie rozwija się dzięki mojej pracy nad sobą a ludzie niech gadają...
Wiele ludzi próbuje najpierw posprzątać swoje zewnętrze (relacje, dom, finanse, status itd.) i wszystko utrzymać w perfekcji licząc, że to zapewni im spokój, szczęście, spełnienie i satysfakcję.. Ale często nie mogą tego odnaleźć mimo że osiągnęli już tak wiele... Z biegiem czasu tracą zdrowie...a pokój nigdy nie przychodzi...a frustracja, zgorzknienie I żal rosną... I okazuje się że nie tędy droga....
Dlatego w Szkole Samodyscypliny cały czas podkreślam rolę REFLEKSJI, dialogu wewnętrznego, weryfikacji własnych priorytetów, potrzeb, powołania, porannych spacerów, rutyn, które prowokują nieustanny kontakt ze sobą w prawdzie. To nie jest łatwa praktyka ale moim zdaniem nie ma nic ważniejszego niż bycie w prawdzie, bez uciekania w autopilota i powolne umieranie na życia.
Szkoła Samodysycypliny to nauka dyscyplinowania m.in. swojego umysłu dla pełni życia, życia w prawdzie, życia które wypływa ze mnie a nie które ja próbuję pochłonąć z zewnątrz.
Jeszcze 7 dni zapisów na grudzień. Wszystkie osoby, które wykupiły członkostwo zostaną dołączone do grupy z początkiem grudnia.
Zapraszam tylko zdecydowane osoby do pracy ze sobą i nad sobą. Żadna słabość nie jest przeszkodą, przeszkodą jest postawa ofiary. To grupa wprowadzania wiedzy w czyn przy wsparciu innych ludzi. To nie terapia. To nie zestaw złotych recept. To przestrzeń dla tych, którzy chcą konsekwentnie wzrastać mimo i dzięki trudnościom nie ciągle oczekiwać, że się stanie...
https://metodaoli.pl/product/szkola-samodyscypliny-aleksandra-murphy/
P.s. przy okazji pozdrawiam z serca wszystkich uczestników, robicie wielką pracę - najważniejszą ze wszystkich!❤️