06/27/2025
w starym aucie....
"mowa pogrzebowa"
w starym aucie, zwłaszcza jeżeli kupisz używane
i jeździsz nim latami,
w końcu się zakochujesz:
zapamiętałeś każdy kabel przy silniku,
na tablicy rozdzielczej i gdzie indziej,
aż za dobrze znasz
gaźnik
świece
przepustnicę
i różne inne
części.
nauczyłeś się wszystkich możliwych sztuczek
żeby ten grat wciąż był na chodzie,
umiesz nawet zatrzasnąć schowek pod tablicą
tak
żeby sam się nie otworzył,
klepnąć otwartą dłonią reflektory
żeby
zaświeciły
i wiesz ile razy nadepnąć gaz
i jak długo odczekać
zanim silnik zapali,
znasz każdą dziurę w
tapicerce
i kształt każdej sterczącej z niej
sprężyny;
wóz raz po raz konfiskowała
drogówka
i wlepiała ci mandaty za różne
usterki:
zepsute wycieraczki w deszcz,
brak kierunkowskazów nocą, brak
świateł hamowania, zepsute tylne, kiepskie
hamulce, nadmiar
spalin i tak dalej...
ale przecież
tak dokładnie go znałeś
nie miałeś ani jednej kraksy
stare auto woziło cię z miejsca na
miejsce
prawie niezawodnie
– cud dla ubogiego.
a przy ostatecznej awarii,
kiedy zawory odmawiają posłuszeństwa,
znużone tłoki mają dość i
pękają albo
wypada wał korbowy, więc
musisz sprzedać maszynę na
złom
i patrzysz jak ją
zabierają
wciągają na lawetę
wywożą
jakby nie miała
duszy ani
sensu
w ostatniej chwili
widzisz jeszcze
zjechane tylne opony
tylną szybę
pogiętą tablicę rejestracyjną
i to boli
jakby ktoś bardzo
kochany
z kim przeżyłeś
wiele dni
umarł
i nikt oprócz
ciebie
nie znał
jego muzyki
magii
niewiarygodnej
waleczności.
Przełożył Michał Kłobukowski