27/03/2020
Piątek, piąteczek, piątunio.
Witam 😎
Aktualnie gonię do domu na weekend, udało się szczesliwie rozładować, a było ryzyko oczekiwania do poniedziałku. Ufff.
Równo 14 dni, 4000 km, 11 przekroczonych granic, trzy kontrole, kilka łapówek, 48 ton przewiezionego towaru, 1400 litrów spalonej ropy.
Szybkie kółeczko dzięki naszemu koledze w koronie niestety wyszło trochę dłużej niż zakładałem, ale bywa i tak.
Trasa przebiegała następująco: Polska, Słowacja, Węgry, Serbia, Czarnogóra, Albania, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Węgry, Słowacja, Polska 😍
Wszędzie praktycznie na granicach kolejki, utrudnienia, obowiązek noszenia maseczki i rękawiczek. Są też plusy, zakaz wychodzenia z kabiny, celnicy latają z papierami, a lord kierowca siedzi i odpoczywa. 🤣😂😉
Standardowo nie obyło się bez problemów.
W Albani 25 stopni w weekend, palmy itd, a dwa dni później w Bośni zima i - 12 w nocy.
Śnieg, lód, góry (jeden zjazd 20%) w połączeniu z brakiem łańcuchów i jazdą na pusto to idealny przepis na "atrakcje." Przybyło mi kilka siwych włosów. 🤣
Zaraz po wschodzie, Bałkany to kierunek, w którym zdecydowanie mógłbym jeździć.
Polecam.
W nadchodzącym tygodniu może wreszcie jakąś Rosję zrobię, wiza rosyjska jest gotowa, a bialoruska pewnie będzie koło środy. Zobaczymy.
Zapraszam do galerii, komentowania, lajkowania itp 😎