24/08/2025
W lipcu byłem z Zoppoterem na mokrym rajdzie w Tucholi, a w sierpniu zabrałem ich obydwoje na rajd wietrzny. To był Jakiś Rajd w Złotowie. On się tak nazywa ten rajd. Jakiś Rajd.
Zoppoterostwo już kilka razy tam jeździło, ale z Marcellem albo z Manuelem. Wreszcie i ja się tam z nimi wybrałem.
To bardzo fajny rajd, bo zaczyna się od próby sprawnościowej i potem pod koniec jest jeszcze jedna. Co może być lepszego dla małego włoskiego Coupé? Wykręciłem z Zoppoterem całkiem dobre czasy, choć było kilku lepszych zawodników z silnikami 2-3 razy większymi i mocniejszymi od mojego. Ale i ja z nowym gaźnikiem, uproszczonym dolotem powietrza i repliką wydechu wujka Abartha mogłem pokazać jak się jeździ.
Poza tym oczywiście trasa turystyczna. Podobno oni tam zawsze wymyślają ciekawe trasy bez powtarzania miejsc z wcześniejszych edycji. Zoppoterostwo zawsze wracało zadowolone, no a tym razem na trasie rajdu znalazła się nawet kolej wąskotorowa, co sprawiło im niepomierną radość. Tam wykręcili też niezły czas na drezynie.
A poza tym Zoppoterina świetnie sobie poradziła na próbie pierwszej pomocy.
A po rajdzie - wieczorem - był koncert rockowy. Bardzo młodzi dwunożni, którzy nazwali się Allways fantastycznie zagrali różne kawałki z lat 80-ych. Na końcu zagrał z nimi sam komandor rajdu, czyli Luca. Na perkusji, której podobno nie używał od 20 lat. Ale on wymiatał...! Podobno Zoppoter też kiedyś śpiewał i brzdąkał na gitarze, ale kawałki z mojego dzieciństwa, czyli dwadzieścia lat wcześniejsze od tych co grali Allways. Muszę go namówić, żeby coś mi zagrał, choć on też od lat nie używał gitary. Za to Zoppoterina to umie śpiewać opery! I nawet robi to zawodowo.
Następnego dnia był lans. Czyli wielka wystawa emerytowanych pojazdów, na dwóch i czterech kółkach. Było nas tam ponad 350, więc było na co popatrzeć. Choć z Italii to tylko kilku: Fiat Campagnola, który ma lampki jak ja i Manuel, Fiat Ritmo bez dachu, no i ja. I oczywiście całe mnóstwo naszych kuzynów 126p i 125p, ale oni są tu uważani za polskie samochody, choć wymyślono ich w Italii. Ba, nawet konferansjer nazywał ich... polską myślą techniczną.
Miał też inne ciekawe pomysły. Ten konferansjer. Na przykład jeden z najstarszych samochodów na imprezie - DKW F8 - on skojarzył z Audi. Bo DKW ma cztery kółka w znaczku firmowym. Konferansjer ani słowem nie wspomniał ani marki DKW, ani koncernu Auto Union, którego logo to były właśnie te cztery kółka. A Audi - tak jak DKW - to była tylko jedna z czterech marek należących do Auto Union. Tyle, że niewiele te auta miały wspólnego - głównie ten znaczek złożony z czterech kółek. Za to nie skojarzył tego auta ze znanymi tutaj Trabantami i Wartburgami, których był protoplastą. Do mnie na szczęście konferansjer nie dotarł, bo mu się zasięg skończył. Aż się boję pomyśleć, co by o mnie powiedział. Może uznałby mnie za Škodę, bo mam silnik tam gdzie trzeba, czyli z tyłu?
A propos Škody, to kilka ich tu było, a bordowa należąca do komandora zwalała z opon swoim stanem zachowania.
Na zlocie pojawił się też dwunożny, który czytuje moje i Marcella posty na mordoksiędze. Przyjechał tu świetnie wyglądającym Polskim Fiatem 125p z 1972 roku. Aż miło było popatrzeć na pomarańczowego kuzyna w oryginalnym stanie. Może i ten post przeczyta, więc pozdrawiam obydwu.
Zoppoter - jak zwykle - zdobył tu puchar za wiedzę o PRL. To takie tutejsze niby państwo totalitarne i biedne, które zdechło 35 lat temu. Z jakichś powodów mnóstwo tutejszych dwunożnych tęskni za PRL, w tym także ci, którzy go nie pamiętają. Zoppoter jest już stary i doskonale ten PRL pamięta. I właśnie dlatego za nim nie tęskni, a wręcz przeciwnie. Poznał tamte realia wystarczająco dobrze, żeby za nimi nie tęsknić, i żeby wygrywać puchary za tę znajomość.
Najważniejsze spotkanie było na samym końcu. Otóż poznałem się z Citroënem 2CV, nazywanym "kaczką", kojarzonym ze starymi komediami, w których takim autem jeździła zakonnica. Ten, którego poznałem też ma swoją zakonnicę i razem pracują w hospicjum w Złotowie. Hospicjum to takie miejsce, gdzie dwunożni tak chorzy, że już nie da się ich wyremontować, mogą godnie i spokojnie doczekać swojego końca. Nie zazdroszczę tej zakonnicy, choć ona razem z Citroënem okazuje wiele jasnej energii.
hospicjum-zlotow.pl/page.php?idd=1 https://www.hospicjum-zlotow.pl/page.php?idd=1