Beauty of Cars

Beauty of Cars Moc, piękno, dusza... Power, Beauty, Soul ~Aston Martin

Kto z nas w dzieciństwie nie żuł gum Turbo? Chyba wszyscy. W jednej z nich można było znaleźć BMW E31, czyli serię 8. Ma...
28/05/2019

Kto z nas w dzieciństwie nie żuł gum Turbo? Chyba wszyscy. W jednej z nich można było znaleźć BMW E31, czyli serię 8. Marzenie każdego z dzieciaków. „Ferrari” od BMW. Dzisiaj to przepiękny klasyk na weekendowe przejażdżki. Ponadczasowa linia, do której wzdycha większość „petrolheadów”. Czym jest jednak THE 8? Czym jest BMW 8 Coupe o kodowej nazwie G15? Czym jest najnowsza ósemka?

Podchodzę do samochodu. Serce zaczyna bić coraz szybciej. Oglądam z przodu, powoli przyglądam się pięknym reflektorom laserowym, z charakterystycznym niebieskim środkiem. Odwrócone nerki przednie dopełniają przepiękną twarz tego auta. Podchodzę do drzwi podziwiając linię szyb i dachu, która kończy się niesamowitym „duckbillem”, czyli kaczym kuperkiem. Wsiadam do samochodu. Serce bije jeszcze mocniej. Ustawiam fotel, ustawiam kierownicę. Zajmuję odpowiednią pozycję. Podłączam swój telefon do systemu audio The 8. Bowers & Wilkins. Wciskam hamulec. Naciskam szklany przycisk „Start/stop Engine”. Nie interesuje mnie w tej chwili nic, co jest na zewnątrz samochodu. Silnik odpalił i zamruczał piękną orkiestrą ośmiu cylindrów w widlastym układzie. 530 koni mechanicznych jest już dostępnych pod moją prawą nogą. Jak prawdziwemu Polakowi, przez myśl przechodzi mi tylko „o k***a, ja pierdole…”. Na razie nie włączam żadnej muzyki. Przysłuchuję się tylko pięknemu utworowi, który komponują cylindry. Jestem ich dyrygentem. Komponujemy ten utwór razem… Szklaną gałką zmiany biegów, w której widoczna jest piękna cyfra 8, wybieram D. Dodaję gazu. Obroty wzrastają, samochód rusza. Z pokorą wyjeżdżam na ulicę i witam się z każdym koniem mechanicznym drzemiącym w silniku. Najpierw spokojnie. Chwilę później już coraz śmielej. Zrobiliśmy razem wspólnie pierwsze kilometry. Dojechałem do domu. Ręce mi się trzęsą. Dziękuję. Spędzimy wspaniały weekend.

Przyznam Wam szczerze, że nigdy nie jeździłem samochodem z taką mocą. Trochę się jej obawiałem, bo doskonale wiemy co duża moc potrafi zdziałać, kiedy jest w rękach kierowcy, który nie miał z takową nigdy do czynienia. Tutaj jednak samochód dużo wybacza. Cała elektronika czuwa nad tym, żebyś się nie zabił. Czuwa, ale jednak brutalnie pokazuje Ci z jaką mocą masz do czynienia, spłaszczając Twój mózg podczas przyspieszania w trybie sportowym. Nie miałem jednak ani jednej sytuacji awaryjnej. Ani razu samochód nie stracił trakcji. Napęd xDrive działał cuda, a tylna oś skrętna (dodam, że jest ona w standardzie w M850i) dawała niesamowite doznania na krętych drogach. W samochodach ze stałą tylną osią, jest ona „wózkiem” ciągniętym przez przód samochodu. Tutaj nie mamy wózka. Mamy coś w rodzaju tramwaju, który jedzie po szynach. To trzeba poczuć.

Stoję na czerwonym świetle. Zmieniam tryb jazdy na „Sport Plus”. Wciskam przycisk DTC, zapala się komunikat „Trakcja”. Przesuwam gałkę zmiany biegów w lewo. The 8 już przeczuwa co chcę zrobić. Wciskam hamulec do końca. Czekam na pomarańczowe światło. Zapala się. Wciskam jednocześnie gaz do końca. Na zegarach pojawia się flaga szachownicy z komunikatem „Funkcja Launch Control aktywna”. Obroty wzrastają do 3 tys. Pojawia się zielone światło… Cały świat się zatrzymał. Puściłem hamulec. Świat dalej stoi w miejscu. Osiągnąłem 100 km/h po 3,7 sek. Świat dalej stoi. Zatrzymuję się. Serce wali jak szalone. Świat powoli rusza. Przełączam na tryb Comfort. Wracam do domu delektując się „Highway to Hell” z repertuaru AC/DC, które płynie z niesamowitego systemu audio.

Czym jest The 8? Samochodem na weekend? Hm. Inaczej zadam to pytanie. Czy chciałbym ten samochód tylko na weekendy? NIE! Dla mnie G15 jest do jazdy na co dzień. Tryb Comfort sprawia, że silnik nie jest brutalny pod kątem głośności i dynamiki. The 8 może być bez żadnych problemów używane do zwykłej jazdy w tygodniu. Jako drugi samochód w rodzinie. Pierwszym byłoby coś dużego, pojemnego, do wożenia zakupów, dzieciaków, do wyjazdów na wakacje. Co w takim razie na weekend do zabawy? Cały czas u mnie jest jeden typ, który nie zmienia się od kilku lat. BMW M2.

Dziękuję Ci The 8 za niesamowite emocje, których nie przeżyłem jeszcze w moim motoryzacyjnym świecie. Wyprodukowałeś w moim organizmie taką ilość endorfin, że na pewno nigdy Cię nie zapomnę.

Mercedesie S Coupe – masz godnego konkurenta w klasie.

BMW Inchcape Wrocław
BMW Polska

Chcę Wam opowiedzieć o pewnym samochodzie...
26/05/2019

Chcę Wam opowiedzieć o pewnym samochodzie...

Czy też mieliście to samo widząc zdjęcia nowej serii 3? Przód kontrowersyjny, przez wcięcie między ringami, a tył bardzo...
16/04/2019

Czy też mieliście to samo widząc zdjęcia nowej serii 3? Przód kontrowersyjny, przez wcięcie między ringami, a tył bardzo „Lexusowaty”. Z iloma osobami nie rozmawiałem, tak każdy twierdził, że to „nic szczególnego”. Brak nowości, brak innowacji.

Na szczęście te stwierdzenia się nie potwierdziły. Samochód jest po prostu piękny. Przód agresywny, a tył stonowany, z klasą. Aktualna koncepcja BMW pt. „WIĘCEJ GRILLA!!!” w tym przypadku, aż tak nie oszpeciła samochodu (w sumie żadnego nie oszpeciła - jest kontrowersyjna ;) ). Wręcz nadała mu szyku i stonowania.
W środku. ID7 – najnowszy system iDrive od BMW. Siedząc w 8er, X5, czy nowej serii 3 nie widzimy potężnych różnic. Wszystko jest zunifikowane i stonowane. Jak to w BMW. Jeżeli chodzi o ilość przycisków i klawiszy, nie czujemy się jak w kokpicie myśliwca (nie mówiąc o wyświetlaczu zegarów, ale o tym później). Jest jedna rzecz, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Od czasów E46, czyli BMW 3, które było produkowane do 2005 roku, zniknęło zmienianie utworów z kierownicy. W F30 i bliźniaczych modelach, te klawisze zostały tylko na konsoli środkowej. Oczywiście, było pokrętło, ale było ono mniej praktyczne, dla mnie, niż standardowe klawisze forward i reverse. W G20 wróciły standardowe przyciski zmiany utworu na kierownicy. Niby mała rzecz, ale pod naciskiem Klientów wróciła. Podobnie jak normlanie odbijający kierunkowskaz.

Niewiele km przejechałem nową G20. Odczucia? Genialne. Bardzo precyzyjny układ kierowniczy. Nie boję się stwierdzenia, że auto prowadzi się lepiej niż seria 5 G30. Mówimy oczywiście cały czas o egzemplarzach, którymi miałem okazję jeździć, czyli… 2-litrowych dieslach w G30 jak i w G20.

Co mi nie pasuje w G20? ZEGARY!!! Cyfrowe wyświetlacze z BMW 8 i X5. Są nadwyraz nieczytelne i to nie jest tylko moja opinia. Ilość rozrzuconych informacji przytłacza i nie wiadomo na co patrzeć. To co było idealne w G30, G11, czy nawet w cyfrowych wyświetlaczach F10, zostało totalnie zepsute. Oczywiście, są bardzo efektowne, ale tylko tyle. Trzeba się do nich długo przyzwyczajać. Na szczęście w G20 można ich nie zamawiać i wziąć zwykłe obrotomierze.

Nowa 3er. Auto PRAWIE idealne w tym segmencie. Kontrowersyjne z zewnątrz. Świetne wewnątrz. Perfekcyjnie prowadzone. BMW – zrobiłeś dobrą robotę.

BMW Inchcape Wrocław
BMW
BMW Polska

Troszkę przydługawa przerwa. Wybaczcie.Niedługo krótki test kolejnego samochodu. Po zdjęciu pewnie już wszyscy wiedzą ja...
08/04/2019

Troszkę przydługawa przerwa. Wybaczcie.
Niedługo krótki test kolejnego samochodu. Po zdjęciu pewnie już wszyscy wiedzą jakiego :)

Piękno motoryzacji poprzedniego wieku.M5 E39 i 850i E31
03/06/2018

Piękno motoryzacji poprzedniego wieku.

M5 E39 i 850i E31

Czy coś się nowego pojawi? Tak. Poczekajmy. Wrocławiu. Miasto usłyszy ryk. Piękny, głośny, wszechmogący ryk.
27/03/2018

Czy coś się nowego pojawi? Tak. Poczekajmy. Wrocławiu. Miasto usłyszy ryk. Piękny, głośny, wszechmogący ryk.

Nigdy nie miałem przyjemności jechać Porsche. Marka luksusowa konkurująca z Ferrari, Lambo – wielka trójka konkurująca z...
17/09/2017

Nigdy nie miałem przyjemności jechać Porsche. Marka luksusowa konkurująca z Ferrari, Lambo – wielka trójka konkurująca ze sobą podobnie jak Audi, Mercedes i BMW. Zauważcie ilość samochodów na drogach danej marki. Widzicie? Najwięcej na drogach jest Porsche, później dopiero widzimy Ferrari i na końcu Lambo. Czemu? Odpowiedź jest bardzo prosta. Marka ze Stutgarttu najlepiej tworzy samochody do jazdy na co dzień. Stąd mamy na drogach setki Cayennów, Macanów, Boxterów itd. Ile widzicie Italii, czy Huracanów? Dlatego Lambo poszło po rozum do głowy i zapowiedziało SUVa nazywając go Urus. Wiadomo – pieniądze rządzą światem, a w dzisiejszych czasach trzeba poszerzać ilość produktów analizując potrzeby rynku. Cayene i Macan zostały ciepło przyjęte i schodzą z salonów jak ciepłe bułeczki.

Dzisiaj pomówimy o tym ostatnim – Macan. Mały SUV od Porsche. Konkurenci? X3, Q5, czy XC60. Znaczek robi swoje, ale czy tylko? Zajrzyjmy do gamy silników. Mamy rzędową 4 o mocy 252 KM, dwie V6 o mocach 340 i 400 KM i diesla V6 – 258 KM. X3 – moce zaczynające się od 135 KM i kończące na 230. Q5 – 145 KM do 354 KM w SQ5. XC60 gen 1 – od 136 KM do 304 KM. Widzicie o co chodzi? Moc w Porsche nie schodzi poniżej 250 w najprostszym silniku.

Do testów mieliśmy wersję GTS, czy V6 3.0 o mocy 360 koni. Wiecie co? Wszystko co ma więcej niż 4 cylindry jest zajebiste :) Po naciśnięciu przycisku, który symbolizuje końcówki wydechów, słyszymy lekki bulgot z tyłu samochodu. Po naciśnięciu gazu, silnik zaczyna się lekko wydzierać. Jest to przyjemne, ale szczerze – szału nie ma. Po sportowym samochodzie… przepraszam, sportowym… jeszcze jedna poprawka, mocnym silniku spodziewałbym się głośnego i przyjemnego darcia. Tego nie ma. Jest po prostu normlane, głośne wycie benzynowej V6. Wyżaliłem się już co do silnika. Skrzynia? Idealna. Pięknie i szybko zmienia biegi. Dwusprzęgłówka od Porsche (nazywana PDK) ma 6 biegów do sportowej jazdy i 7 bieg do jazdy w trasach. Sterownik zmienia przełożenia w zależności od stylu jazdy. Przy spokojnej – nie wysila się i po naciśnięciu łopatki, zajmuje mu to ok. sekundy. Przy szybkiej, czas zamiany można pewnie liczyć w tysięcznych sekundy.

Macan jest mniejszym Cayennem. Stylistyka może się podobać, ale nie musi. Nie jest to arcydzieło . Zresztą, bryła Porsche stała się tak popularna, że ciężko szukać w niej nadzwyczajnego piękna.

Mały SUV jest produkowany od 2013 roku, przez co środek powoli zaczyna trącić „myszką”. Staje się archaiczny. Analogiczne zegary, zwykłe, (bardzo) plastikowe przełączniki od wycieraczek i kierunków i przede wszystkim wyświetlacz centralny, w którym nie ma żadnych wodotrysków. Design ikon radia wygląda jak wyjęty z jakiegoś chińskiego radia 2-DINowego.

Próbowałem zrozumieć do czego jest stworzony GTS. Jestem człowiekiem, który jak ma trochę mocy to z niej korzysta. Przy mojej nodze, GTS pali więcej niż smok wawelski. Może się starzeję? Dla mnie Macan GTS nie jest autem do jazdy na co dzień. Może dlatego, że od razu włączyłem tryb Sport+ :) Musiałbym spróbować jazdy komfortowej w normalnym trybie i odznaczoną opcją głośnego wydechu :)
Wewnątrz od razu znalazłem swoje ustawienie fotela, od razu przyzwyczaiłem się do samochodu. Wszystko było pod ręką. Jeżeli chodzi o ergonomię – nie mam się czego czepić

Zadam sobie jedno pytanie – co z Macanem GTS jest nie tak? Nie wiem… Jest bardzo poprawny, bez większych emocji.

Jest wielu narzekających, że świat motoryzacyjny zmierza w złym kierunku. Narzekają, że po co nam ta cała elektronika, ż...
07/08/2017

Jest wielu narzekających, że świat motoryzacyjny zmierza w złym kierunku. Narzekają, że po co nam ta cała elektronika, że po co nam auta hybrydowe, po co nam elektryczność, po co nam EGRy, DPFy, automaty, skomplikowane układy przeniesienia napędu – najlepiej jakby była duża pojemność, prosty napęd, proste wnętrze, kierownica, hamulce i to wszystko. Świecie!!! Ogarnij się! Ta era już się skończyła! Jesteśmy aktualnie w epoce informatyki i cyfryzacji wszystkiego. Kiedyś pewnie narzekali, że po co nam koło jak mamy konie, po co nam MP3 jak mamy AudioCD, po co nam automatyczne krosna (przy okazji, ktoś wie, kto wynalazł automatyczne krosno? ;) podpowiem, że ten Pan stworzył największą japońską markę motoryzacyjną ) jak mamy szwaczki… Wszystko jest dla ludzi, żeby ułatwić im życie. Motoryzacja też zmierza w tym kierunku.

Pomówmy o wyższej półce motoryzacyjnej. Segment F. Limuzyny. Najdroższe, z najlepszymi silnikami i najlepszym wyposażeniem. Pomówmy o BMW. W lipcu 2016 roku zaprezentowany został najnowszy model flagowej limuzyny bawarskiej marki. W typoszeregu BMW dostała kod G11 oraz G12 dla wersji przedłużanej. Po 7 latach produkowania modelu F01, w końcu poznaliśmy bryłę samochodu, który będzie woził prezesów oraz właścicieli dużych firm. Nie jest to samochód rzucający się od razu w oczy. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się, dostrzeżemy, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym. Każdy detal z zewnątrz został niesamowicie szczegółowo dopracowany, aby współgrał z całą bryłą. Przetłoczenia maski oraz przedni zderzak nie pozwalają pomyśleć, żeby w tym samochodzie czaił się mały kotek w postaci dwulitrowego diesla. Wyloty powietrza za przednim kołem, które przechodzą w długą linię idącą przez cały samochód w kolorze chromu wydłużają jeszcze bardziej samochód i obniżają jego linię nad ziemią. Przejdźmy do tyłu. Tyłek, ah ten tyłek siódemki. Jest jak tyłek pięknej modelki. Nie za mały, nie za duży, idealnie smukły i wyrazisty. Nic mu nie brakuje. Często u producentów zdarza się, że projektowanie kończą gdzieś w połowie samochodu, a koniec robią tak, jak ich fantazja poniesie. W G11 tego nie ma. Design zewnętrzny jest zaprojektowany IDEALNIE. Nowa siódemka została zbudowana na rdzeniu karbonowym (Mamy nawet piękny napis Carbon Core po otworzeniu drzwi przednich na słupkach B). Oznacza to, że masa własna w zależności od wersji silnikowej jest w przedziale 1800-1950 kg, gdzie w F01 mieliśmy 1935-2055 kg, a w E65 kończyło się nawet na 2105 kg (informacje z Wikipedii).

Przejdźmy do wnętrza. Ja nie wiem jak taką ilość miejsca można wydobyć w samochodzie. Każdemu jest wygodnie, każdy może się wygodnie rozsiąść. Zegary są bardzo czytelne, oczywiście elektroniczne. Wszystkie potrzebne dla mnie informacje były tam wyświetlane. Intuicyjny iDrive w testowanym egzemplarzu miałem w wersji 5 (dodam tylko, że BMW wprowadziło już wersję 6). Pracując pierwszy raz na tej wersji nie miałem żadnego problemu ze znalezieniem potrzebnych funkcji. Wszystkie opcje były dokładnie tam, gdzie tego oczekiwałem. Cały panel sterujący klimą, podgrzewaniem siedzeń itd. jest oczywiście dotykowy. Przestrzeń w środku została zaprojektowana bardzo ergonomicznie. Wszystko jest w zasięgu naszej ręki i tam gdzie tego oczekujemy. Całości dopełnia przepiękne oświetlenie ambientowe w wybranym przez nas kolorze. Mógłbym się długo rozpływać nad wnętrzem tego samochodu, lecz trzeba iść dalej. Ciekawą funkcją jest sterowanie gestami. Kręcąc kółka w prawo przed wyświetlaczem będzie zwiększali głośność, w lewo zmniejszali, gdy mamy włączoną kamerę cofania i „uszczypniemy” wyświetlacz i będziemy w tym geście przesuwali rękę w lewo i prawo to pojawi nam się obraz 3D wokół samochodu. Fajny bajer. Egzemplarz był wyposażony w funkcje masażu w fotelach. Kiedy to odkryłem, to relaks i komfort jazdy sięgał kosmosu, a nawet jeszcze wyżej. Ugniatanie pleców i pośladków było nadzwyczaj przyjemne ;)

Do testów otrzymałem wersję 730d xDrive, czyli jeden z najsłabszych silników (słabszy jest tylko 730d - tutaj wolniejszy, a nie słabszy - bez xDrive’a i hybryda, która ma niestety dwulitrową jednostkę benzynową…). 265 koni mechanicznych przyspiesza tego kolosa do setki w 5,8 sekundy i to naprawdę czuć! Włączając funkcję Launch Control możemy zaskoczyć niejednego uczestnika drogi :). Spotkany wieczorem na mieście Nissan 350Z, który brał udział w Drag Wars, na słynnym w Polsce evencie o nazwie JAPFEST.PL, nie dał rady. Silnikowi nie mogę nic zarzucić. Mocny, jak na najmniejszego diesla jest zrywny i elastyczny.

Samochód ma 4 tryby jazdy wybierane poprzez przyciski przy dźwigni skrzyni biegów. W porównaniu do innych BMW doszedł nam tryb Adaptive. Omówmy jednak je po kolei i jak wyglądała jazda na nich w praktyce. Zaczynając od oszczędnego EcoPro. W tym trybie każda rzecz była ograniczana lub wyłączana przez system jeżeli nie było konieczności korzystania z niej. Czułem, że silnik nie jest tak zrywny, przez co ten tryb przeszedł bardzo szybko w zapomnienie. Tryb Comfort. Auto płynie. Dosłownie. Samochód prowadził się na drodze idealnie. W Comforcie możemy też wybrać opcję PLUS. Pojawia nam się na wyświetlaczu napis „Ustawienia nadzwyczajnie komfortowe”. Wiecie co? Są nadzwyczajne. Czujesz jakbyś płynął statkiem. Po morzu. Nie czujesz wyboistej drogi. Praktycznie nie czujesz dziur. Nigdy nie miałem okazji doświadczyć tak perfekcyjnego zawieszenia. G11 chyba jako pierwsze BMW w historii ma zawieszenie pneumatyczne na wszystkich czterech kołach. Do tej pory w pozostałych modelach była to tylko tylna oś. Tryb Sport oczywiście usztywniał zawieszenie, obniżał samochód, podkręcał lekko silnik, przez co auto stało się jeszcze zrywniejsze i lepiej się prowadziło. Ostatni – nowy i rewolucyjny w BMW tryb Adaptive. Auto analizując naszą jazdę, przełączanie biegów, skręcanie dostosowuje zawieszenie, skrzynię oraz silnik do warunków na drodze i do tego czego aktualnie oczekujemy od samochodu. Włączając w to mapę nawigacji auto wie kiedy będzie zakręt i dostosowuje do tego zawieszenie. Zgadnijcie na jakim trybie przejechałem najwięcej kilometrów podczas tego testu? Oczywiście Comfort Plus 
Wiecie co jest fajne w BMW? Że nie pie***lą się w tańcu. Do nowej serii 7 wrzucili nawet V12 i nazwali to M760Li (3,7 s do setki). Co w związku z tym? Ten lotniskowiec z tym silnikiem jest szybszy od M2, M3, M4, M5 i M6 ;) Na papierze szybszy nawet od największych konkurentów, czyli od Audi S8 Plus (3,8 s do setki) i Mercedesa S65 AMG (4 s do setki).

Kocham dzisiejszą motoryzację i zakochałem się w nowej 7. Nie tylko zauroczyłem, ale zakochałem. Nie potrafię znaleźć wad tego samochodu. Szukałem długo. Cena nie jest wadą w tym segmencie (najtańsza G11 zaczyna się od 409 300 zł). Stop! Znalazłem jedną wadę! Bagażnik. Jest mniejszy niż w nowej serii 5 (kodowo G30)! W 7er mamy 515 litrów pojemności, w 5er – minimum 530 litrów! Tłumaczę sobie to tym, że siódemka jest stworzona do czegoś innego niż jeżdżenie z rodziną na wakacje i duży kufer nie jest wymagany. Ma to jakiś sens.

Nikt mi nie wmówi, że coś idzie w złym kierunku. Każdy producent ma swoje wartości, których się trzyma. Świat idzie do przodu i musimy iść razem z nim. Źle o nowej motoryzacji mówią najczęściej ludzie, którzy mają z nią do czynienia tylko na papierze. Przejedźcie się nową serią 7. Zmienicie zdanie.

Ciekawostka. BMW nową serię 7 od 3 generacji wypuszcza co… 7 lat :) w 2023 poznamy nowy, kolejny wymiar luksusu :)

Pamiętajcie, że piękno motoryzacji jest zawsze, niezależnie od wieku samochodu. Trzeba tylko tego piękna poszukać :)

Samochód do testów dostaliśmy od dealera BMW Dealer BMW – Inchcape Motor Wrocław! Dzięki!

BMW Polska

BMW X1. Mam co do tego auta bardzo mieszane uczucia. Miałem mieszane uczucia do momentu aż nie pojeździłem nim chwilę dł...
02/07/2017

BMW X1. Mam co do tego auta bardzo mieszane uczucia. Miałem mieszane uczucia do momentu aż nie pojeździłem nim chwilę dłużej. Nie będzie dzisiaj długiego wywodu, bo nie ma nad czym się rozpisywać. Bardzo zwykłe BMW idące w ślady Hyundaia serii 2er... Przepraszam. BMW 2er. Może sprostujmy dlaczego. BMW serii 2 jest autem bardzo kontrowersyjnym. Pierwszym BMW z napędem przednim i pierwszym BMW, które aspiruje do segmentu VANów. Nie ta droga BMW. Totalne zachwianie wartości marki. Wróćmy jednak do dzisiejszego bohatera. X1 - przyjemny samochód dla kobiety. Dwulitrowy diesel w xDrivie miał wystarczająco dużo mocy, żeby sprawnie poruszać się w mieście. Nie wiem niestety jak spisuje się na trasie, bo nie miałem przyjemności zabrać go w podróż. Jak to BMW – prowadzi się genialnie. Wiecie, że jak weźmiemy wersję bez xDrive’a, to dostaniemy pierwszego iKsa w historii z przednim napędem?

W tym samochodzie wszystko jest na swoim miejscu. Jest do bólu poprawny. Nijaki.

Szczerze Wam przyznam, że nie wiem, co mam więcej o tym zwykłym samochodzie napisać. Dał mi trochę więcej niż oczekiwałem, ale nie powalił na kolana, nie zbierałem szczęki z podłogi.

Wiecie, że Volvo aspirowało kiedyś do marki premium? Dla mnie, zwykłego zjadacza chleba, który nie ma setek tysięcy na k...
19/06/2017

Wiecie, że Volvo aspirowało kiedyś do marki premium? Dla mnie, zwykłego zjadacza chleba, który nie ma setek tysięcy na koncie, Volvo zaczęło być półpremium od serii 60 – S60 II, V60, XC60. Jakość wykonania, dobre ceny i przede wszystkim pancerne pięciocylindrowce pozwalały kształtować myśli wokół premium. Wiecie co świetnie obrazowało „potęgę Volvo” w tym segmencie? XC60, które sprzedawało się najlepiej z tej klasy. Świetny SUV, który naprawdę dawał frajdę z prowadzenia. Intuicyjność obsługi jest na bardzo wysokim poziomie. Kiedy wsiadałem do tego samochodu po raz pierwszy, czułem się jak ryba w wodzie. Nie musiałem wiedzieć, gdzie co jest. To było tam, gdzie pomyślałem. Zgrabny system Sensus i designerski schowek za cyferblatem zwiększał wrażenie przestrzeni w tym samochodzie. Nie o XC60 mam jednak dzisiaj pisać. Za rogiem widać następcę, który może namieszać na rynku. Dlaczego? O tym w dalszej części.

Przejdźmy do bohatera dzisiejszego artykułu. Pięknego S90. Prowadząc ten samochód przez dobre kilkaset kilometrów zrozumiałem to, że Volvo jest stworzone do czegoś innego niż do zapi***ania. Nie jest stworzone do totalnej przyjemności z jazdy. Marka wypuściła nawet swego czasu spot reklamowy, w którym mówi o tym, że nie chce być najszybsze. Ma być bezpieczne dla każdego pasażera i użytkownika drogi. Poszukajcie na Youtubie filmu zatytułowanego „Volvo: Wizja 2020” raz „Nowe Volvo XC60 – przyszłość bezpieczeństwa”. Obydwa są na Youtubowej stronie Volvo Car Poland. Jako miłośnik motoryzacji bardzo długo nie rozumiałem filozofii wycofania się ze świetnych pięciocylindrowych silników. Do testów otrzymałem wersję z silnikiem T6 AWD o mocy 235 kW, czyli 320 KM. 320 koni z DWULITROWEGO, CZTEROCYLINDROWEGO silnika benzynowego. Tak. To nie jest jedna wielka literówka. Dwa litry, cztery cylindry i 320 rumaków. Skąd tyle? Połączenie kompresora i turbiny. Powiem szczerze… Jak ktoś chce brać S90 ze słabszym motorem, to może się zawieść. Ten silnik idealnie pasuje do tego samochodu. Zrywność, elastyczność w każdym zakresie obrotów i przede wszystkim dźwięk… STOP. Wróć. Dźwięk. Zagalopowałem się. Dochodzimy właśnie do jednego z największych minusów S90. Samochód kosztujący 375 tysięcy złotych (taki egzemplarz otrzymałem do testowania) nie może mieć „pszczółki” pod maską. Chciałbym usłyszeć chociaż słynne 5 cylindrów, albo jakieś sympatyczne 6 cylindrowe 3.0 w dieslu. W Volvo nam to już nie będzie dane. Marka ograniczyła się do 2.0 o przedziale mocy od 150 KM w silniku D3, do 407 w silniku T8 AWD (hybryda). Auto jest zrywne, fajnie przyspiesza, ale dźwięk troszeczkę tłumi relaks, który mamy jak płyniemy po drodze. Co możemy z tym zrobić? Jest jedno wyjście.

Volvo stworzyło, a raczej ktoś stworzył za nich, jedną rzecz, bez którego to auto nie istnieje. System audio Bowers & Wilkins. Handlowiec, który sprzeda ten samochód, bez tego systemu powinien zacząć obwiniać się o to, że wyrządził Klientowi największą krzywdę dając mu kluczyki do jego nowego nabytku. Na szczęście ta opcja wyposażenia sprzedaje się sama i, co w tym przypadku jest mnie istotne, zwiększa cenę samochodu o 16 tysięcy złotych. Warto. Naprawdę. Nie słyszałem do tej pory lepszego nagłośnienia w samochodzie. 19 głośników pieści uszy tak mocno, że ciarki na rękach tworzą się przy każdej nucie, każdym brzmieniu instrumentów czy też wokali. Ustawiając tryb odtwarzania na emulację Sali koncertowej w Goeteborgu czujesz jak odpływasz. Kojarzycie coś takiego jak Nightdrive? Nocna jazda bez celu? Wielu ludzi, którzy kochają swoje samochody, wyjeżdża w nocy, żeby pojeździć. Ot tak. Zrelaksować się. Jeździłem wieloma samochodami w nocy bez celu. M2, i8, Italia, Cooper S… Nic mi nie dało takiej przyjemności jak powolna jazda S90 przy załączonym Bowersie. Będę zawsze rozpływał się nad genialnością tego audio.

Wiemy już, że multimedia dają frajdę z jazdy. Jak z ich sterowaniem? Tutaj już przestaje być aż tak kolorowo. Niestety system sterowania jest dosyć ociężały. Nie reaguje od razu, „muli się”. Ekran dotykowy tak naprawdę nie jest dotykowy. Nie jest skonstruowany jak zwykłe ekrany w telefonach komórkowych. Na dole i po prawej stronie za ramką mamy nadajniki podczerwieni. Po lewej i na górze odbiorniki. Dotyk odbywa się na zasadzie rzucania cienia. Dzięki temu możemy korzystać z ekranu nawet w rękawiczkach. Raz spowodowało to zabawną sytuację, kiedy na wyświetlaczu usiadła mucha klikając mi wszystko co napotkała :) Cały system podzielony jest na trzy ekrany. Przesuwając ekran w lewo mamy opcje wyboru funkcji samochodu. Środkowy ekran jest ekranem głównym, funkcyjnym podzielonym na 4 sekcje – od góry, Navi, Audio, Telefon i ostatnia używana opcja. Mogłem pomylić audio z telefonem, ale to teraz jest mało istotne. Na prawym ekranie mamy opcje auta, ustawienia, statystyki jazdy.
Nie jest to system tak intuicyjny jak wspomniany na początku Sensus. Miałem z nim styczność na początku jak weszła nowa XC90. Po dwóch prawie latach, gubiłem się w nim. Nie działał on na zasadzie – to musi tutaj być. Wielu opcji musiałem szukać.

Oczywiście auto naszpikowane elektroniką. Kilometry kabli, wiązek, systemów przesyłu danych od zwykłych sieci LIN (których jest chyba 20) po, z tego co pamiętam, 3 typy CAN, przez USB, kończąc na nowości w Volvo – Flexray.

Systemy wspomagające kierowcę z jednej strony mogą drażnić, z drugiej strony bardzo ułatwiają życie. Pozwoliłem sobie zrobić trasę 100 km włączając system Pilot Assist. S90 po wykryciu pasów i zaadaptowaniu się do otoczenia przejmuje kontrolę nad samochodem. Prowadzi Cię w pasie ruchu, skręca, utrzymuje się za pojazdem poprzedzającym wykorzystując aktywny radar zwany ACC (Adaptive Cruise Control). Oczywiście nie jest to system doskonały. Przy troszeczkę ostrzejszych zakrętach trzeba było samemu go kontrolować, bo wypadał bardzo łatwo na drugi pas ruchu. Oczywiście jest to system wspomagający, więc cały czas trzeba mieć się na baczności. Całą drogę przejechałem jednak na Pilot Assiście. Co mnie zastanowiło pod koniec jazdy? Kolejny system zwany Driver Alert. Kiedy samochód widzi, że jedziemy niepewnie, odbijamy się od pasów, jedziemy wężykiem przez dłuższy okres czasu, to na wyświetlaczu centralnym pojawi się komunikat o propozycji przerwy z ikonką filiżanki kawy. Taki komunikat mi się pojawił. Tylko całą drogę przejechałem na Pilot Assiscie! Ja tylko trzymałem kierownicę, żeby system działał. Czyżby samochód sam się zmęczył? :)

Kolejną zabawna sytuacją był moment kiedy pojechałem na myjnię bezdotykową. Egzemplarz testowy wyposażony był w system komfortowy pozwalający otwierać drzwi bez używania przycisków na pilocie. Wkładamy rękę w klamkę i samochód sam się otwiera (oczywiście, jeżeli wykryje, że obok jest klucz). Myjąc auto i pryskając okolice klamki auto cały czas się otwierało i zamykało. :) Pewnie w innych markach jest podobnie, w końcu te systemy pracują chyba w ten sam sposób. Muszę to sprawdzić :)

Design. Wygląd zewnętrzny. Nie spotkałem chyba jeszcze ładniejszego przodu samochodu w tej klasie. BMW 5? Nie. Audi A6? Nie. Mercedes E? Nie. Postawcie je wszystkie obok siebie. Volvo będzie miało najładniejszy przód. Tylko przód. Koncepcja piękna projektantom skończyła się na słupku C. Nie przekonam się, tak jak większość ludzi, do tego smutnego tyłu.

Każda miłość ma swoje wady, które trzeba zaakceptować. Czy zakochałem się w S90? Tylko zauroczyłem. Bardzo mocno zauroczyłem. Do zakochania zabrakło trzech rzeczy: silnika, lepszego i lepiej działającego interfejsu oraz inaczej zaprojektowanego tyłu samochodu.

Wiecie co? Mimo wszystko jednak Volvo pełną gębą weszło w segment premium. BMW, Audi i Mercedesie – czas zacząć brać pod uwagę nowego rywala.

Samochód do testów otrzymaliśmy od dealera Volvo - V-Motors we Wrocławiu. Dziękujemy!

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Beauty of Cars umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Beauty of Cars:

Udostępnij

Kategoria