W taksówce się nie mieści

W taksówce się nie mieści W 2018 roku po 2 latach pracy jako warszawski taksówkarz uległem namowom pasażerów i zacząłem pisać blog. Uwaga!

Mój punkt widzenia świata jest częściowo zakryty przez kierownice :)

23/06/2026

Wsiada pasażerka. Jedziemy, rozmawiamy, żartujemy. W pewnym momencie pani mówi, że jest taką trochę moją mamą.Miło, ale ...
19/06/2026

Wsiada pasażerka. Jedziemy, rozmawiamy, żartujemy. W pewnym momencie pani mówi, że jest taką trochę moją mamą.

Miło, ale od razu pomyślałem sobie: ciekawe, co ją upoważnia do takiego stwierdzenia. No i wtedy mnie zaskoczyła.

Okazało się, że przez całe dekady była jedną z osób tworzących „Domowe Przedszkole”. Przesympatyczna kobieta.

Pośmialiśmy się jeszcze, że to musi być niesamowite uczucie. Iść ulicą, mijać ludzi z mojego rocznika i wiedzieć, że w jakimś stopniu miało się wpływ na ich dzieciństwo i ukształtowanie ich głów.

I wtedy uznałem, że może ma rację. W końcu miała większy wpływ na moje wychowanie niż niejeden wujek.

18/06/2026
04/06/2026

Przegląd tygodniaPoniedziałekTydzień zaczął się od rozmowy z pasażerem z ### o sprawie niby błahej, a jednak jakże symbo...
30/11/2025

Przegląd tygodnia

Poniedziałek

Tydzień zaczął się od rozmowy z pasażerem z ### o sprawie niby błahej, a jednak jakże symbolicznej. Przez dwa lata miasto Warszawa nie potrafiło dopilnować, by na czas konkursu chopinowskiego pomnik Chopina nie był zasłonięty podczas remontu. Nie złośliwość urzędników była tu problemem, lecz zwyczajny, urzędniczy bu**el, ten nasz narodowy klimat, w którym rzeczy pozornie proste potrafią stać się partią szachów.

Drugi pasażer opowiadał historię z gatunku tych, w które trudno uwierzyć, choć doskonale wiadomo, że dzieją się naprawdę. Jego firma świadczyła usługi dla państwowej spółki. W pewnym momencie spółka oznajmiła, że nie może już płacić, ale ponieważ współpraca układała się świetnie, poprosili go, by jeszcze przez cztery miesiące pracował… gratis. „Dla dobra państwa.” Zgodził się.
W jednym miesiącu nie dopilnował jakiegoś terminu, niby drobnostka i spółka, chcąc nie chcąc, musiała nałożyć na niego karę umowną. Gdy zapytał, jak to możliwe, że robi im przysługę, a oni karzą go według regulaminu, usłyszał
„Gdybyśmy tego nie zrobili, ktoś mógłby nas oskarżyć o niegospodarność.”
Państwo w pigułce.

Wtorek

Tego dnia spotkałem kobietę, której rozmowa mogłaby zastąpić semestr na porządnym uniwersytecie. Ogrom wiedzy — od historii kultury po współczesną geopolitykę — sprawił, że po pół godzinie czułem się jak student po najlepszym wykładzie, takim, z którego wychodzi się trochę innym człowiekiem.

Rozmawialiśmy o kierunku, w jakim zmierza Europa. O politykach, którzy nie dostrzegają zmieniającego się układu sił. O ekologii. O chrześcijańskich korzeniach naszego świata, od których próbujemy odcinać się jak od niewygodnej rodziny, choć wciąż dyktują rytm wielu zjawisk. Można by się z nią spierać, ale poziom jej kompetencji był tak wysoki, że spór i tak miałby posmak lekcji pokory.
Tacy pasażerowie zdarzają się rzadko i zawsze uświadamiają mi, ze im więcej wiem tym bardziej wiem, że mało wiem.

Na koniec dnia jazda z pasażerem VIP - pędziliśmy do szpitala, do umierającego ojca. Nie mówiłem nic. Przez telefon przemykały strzępy zdań, emocji, bezradności. Byłem tylko świadkiem, nie uczestnikiem.

Środa

Najpierw emerytowany wojskowy z telewizyjnego studia prosto do Sejmu. Rozmowa, która zaczęła się od radości z narodzin wnuczki, a po minucie była już o bezpieczeństwie Polski. Takie skróty myślowe mają tylko ludzie, którzy przeżyli zawodowo rzeczy, o których inni jedynie czytają.

Potem kurs, który zaczął się od świątecznych prezentów, a skończył na ryzyku utraty pracy za niewłaściwy voucher. Gdyby ktoś kiedyś napisał książkę „Polityka prezentowa w korporacjach”, byłby to bestseller w kategorii: dramat społeczny, przynajmniej dla warszawskich korposzczurków ;)

Czwartek

Chyba najbardziej znany działacz społeczny w Polsce. I ...tyle. Nie rozmawiałem, czasem człowiek po prostu nie ma nastroju, nawet jeśli w aucie siedzi ktoś znany.

Za to więcej dowiedziałem się od kobiety, której nazwiska nie znam, choć widzieliście ją wszyscy, i to wielokrotnie. Kiedyś dziewczynka, dziś dorosła kobieta - gwiazda kampanii „Pij mleko, będziesz wielki!”. Plusy i minusy dla dziecka które staje się rozpoznawalne. Szczególnie w tamtych czasach.
I wiecie co? Podobno do dziś ludzie ją rozpoznają.

Piątek

Lubię rozmowy z prawnikami. Mają w sobie pewność, która nie wynika z arogancji, tylko z oswojenia z konfliktem i argumentacją. Żyją w świecie reguł, więc potrafią bawić się w: „Proszę zgadnąć, czym się zajmuję”, „Skąd pochodzę?”itd.

W środę wiozłem panią prawnik, w czwartek inną, a dziś kolejną jechała na rozmowę o pracę. Myślę, że trochę ją rozluźniłem, że dobrze poprowadziłem naszą rozmowę. Jeśli ta jazda dodała jej choć odrobinę pewności siebie i dostała te pracę to mam w tym swój mały udział. Pozdrawiam panią Maję :)

Później osoba na wózku z tych roszczeniowych pasażerów, którzy traktują kierowcę jak służbę. „ otworzyć drzwi”, „zapiąć pas”, „złożyć wózek”. Bez słowa "proszę" i „dziękuję”, bez uśmiechu.
Czasem człowiek liczy choćby na odrobinę jakiegokolwiek wyrazu wdzięczności. Dziś się nie doczekałem.

Sobota

Najpierw gość hotelowy, który przez pół godziny potrafił opowiadać o golfie tak szczegółowo, jakby przygotowywał mnie do mistrzostw świata. Niewykluczone, że teraz zdałbym już test teoretyczny.

Potem pasażer, którego płci nie byłem w stanie określić i który wprowadził mnie w stan niespodziewanej konsternacji. Każde zdanie, które układałem w głowie, akurat musiało zawierać formę: „Pan/Pani” więc w ogóle się nie odzywałem, choć nie byłem pierwszy raz w takiej sytuacji.
Świat staje się coraz bardziej skomplikowany, a jednocześnie coraz bardziej ludzki. Lekcja dnia: nic nie jest czarno-białe.

Bonus

Jedną z najmilszych chwil w mojej pracy jest ta, gdy dwóch pasażerów zaczyna ze mną rozmawiać, a po minucie jeden z nich zwraca się do nas, do swojego towarzysza i do mnie. A słyszeliście co ostatnio powiedział..
Niby taka mała rzecz, ale jednak jak z anonimowego kierowcy staję się pełnoprawnym uczestnikiem rozmowy dwóch obcych osób, to jest wielka nobilitacja w kategoriach small talk-ów.

Jest jakieś siedem procent pasażerów, którzy pytają, czy mogą odebrać telefon podczas kursu. Kiedy zaczynałem pracę na taxi, zastanawiało mnie to: po co pytać? Dziś dziwi mnie, gdy ktoś nie zapyta. Się wyedukowałem :)
Moja taksówka. Moje miejsce pracy. Szanujmy się. Przesadzam?

Z cyklu „Bądź jak Wojtek”Wyobraź sobie niedzielny, śnieżny wieczór, kiedy większość ludzi popija sobie zimową herbatkę, ...
28/11/2025

Z cyklu „Bądź jak Wojtek”

Wyobraź sobie niedzielny, śnieżny wieczór, kiedy większość ludzi popija sobie zimową herbatkę, a Ty dopiero wracasz po pracy do domu i nagle przed Tobą widzisz uszkodzone auto stojące w poprzek drogi. Sytuacja wydaje się stresująca, ale na szczęście nikt nie ucierpiał. Wtedy wkraczasz do akcji Ty: ze spokojem, z trójkątem ostrzegawczym, lampą awaryjną i kamizelką odblaskową (w końcu to już kolejny raz, więc jesteś przygotowany). Wspólnie z innymi kierowcami dbacie o bezpieczeństwo, tworząc przez te kilkadziesiąt minut prawdziwą drużynę, choć nawet nie znasz ich imion. Jesteś jak strażak i policjant w jednym, totalne spełnienie marzeń z dzieciństwa każdego chłopca. Blokujesz pasy, sterujesz ruchem, wydajesz polecenia, przepuszczasz bokiem pługopiaskarki. To coś zupełnie innego niż zapakowanie zmywarki albo call z szefem.

Kiedy nadjeżdża kolejny kierowca z dodatkowymi światłami ostrzegawczymi, czujesz się jak bohater na misji, tylko peleryny brak. W końcu nadjeżdża służba drogowa, która miała zabezpieczyć miejsce kolizji, ale okazuje się, że mają inne priorytety, bo właśnie była stłuczka w tunelu pod Ursynowem, i słyszysz od nich, że „wy tu i tak ładnie dajecie radę”... Rośniesz. Choć wiele rzeczy Ci dziś nie wyszło, to jednak wieczór należy do Ciebie ;) A kiedy w końcu zniszczone auto trafia na lawetę, poszkodowany kierowca jest tak bardzo wdzięczny, że chce Ci zapłacić za pomoc, ale Ty i reszta po prostu machacie ręką. Bo najważniejsze jest to, że pomaganie to nie tylko obowiązek, ale też radość i satysfakcja.

Razem tworzymy bezpieczniejsze drogi i sprawiamy, że świat staje się lepszy. Pomagajmy sobie nawzajem i cieszmy się każdą chwilą takiej akcji!
W poprzedni weekend było tyle zdarzeń, że byliśmy zdani na samych siebie, my, zwykli obywatele-kierowcy. Następnym razem, kiedy bedzie taka potrzeba, znów weź sprawy w swoje ręce :)

Obserwuj profil i udostępnij post. Dla Ciebie to tylko klik, a dla mnie sens istnienia ;)

Miałem kiedyś wątpliwości, czy moja praca nie sprawi, że przestanę się rozwijać.Ostatni tydzień:Poniedziałek – znany akt...
23/11/2025

Miałem kiedyś wątpliwości, czy moja praca nie sprawi, że przestanę się rozwijać.

Ostatni tydzień:

Poniedziałek – znany aktor zachęca mnie do napisania książki; ustalamy, że jeśli do tego dojdzie, będzie moim recenzentem. ;) to ten komendant policji z serialu o księdzu na rowerze :)

Wtorek – pani mecenas opowiada o sędzim, któremu zostanie skasowany wyrok wydany przez „złego” sędziego za jazdę po pijaku, dzięki czemu wróci do wydawania wyroków w sprawach… za jazdę po pijaku.
Oraz ordynator oddziału w szpitalu i rozmowa o wpływie widoku za oknem na zdrowie pacjentów.

Środa – na pokładzie ten Andrzej, który niedawno zjechał na nartach z Mount Everestu, zabijający spokojem. Rozmawiamy o wpływie wychowania na wsi na to, kim jesteśmy i co robimy teraz.

Czwartek – wizyta w piekle (patrz poprzedni post). A także znana osoba z branży filmowej, która cały czas rozmawiała przez telefon. Dzięki temu wiem, gdzie trzeba się pokazywać, ile kasy da się wyciągnąć na co, jakie pojawią się seriale i filmy oraz kto kogo lubi, a kto nie. ;)

Piątek – odbiór ojca z sądu, który wygrywa sprawę o przywrócenie pełni praw rodzicielskich. Rozmowa o błędach w relacji z byłą żoną, o wpływie na dziecko, o strategii w walce sądowej.

W międzyczasie:

„Chciałabym na Pana jeszcze kiedyś trafić.”

„O, wreszcie jakiś normalny kierowca.”

„Ja to mogłabym z Panem jechać wszędzie.”

„Pan to się nasłucha w tej taksówce.” ×10

„Pan taki miły, to dam Panu voucher dla całej rodziny.”

„A to jest Suzuki? Bo bardzo podobne do Toyoty.” ×100 :)

W bonusie:

dylematy, jak ogarnąć koleżankę z pracy, która pożycza od wszystkich po 20 złotych i nie oddaje,

ciekawostki z patomorfologii: guzy po 20 kg i amputowane pen*sy zakleszczone w butelce,

spóźnianie jako największy nietakt, bo czas to najcenniejsze, co mamy,

znaleziony i odwieziony telefon bez zapłaty (godzina w plecy) – nigdy więcej,

zachwyt nad tym, że taksówki wpuszczają tam, gdzie jest napisane „wjazd tylko dla karetek”,

kolejna już w tym miesiącu rozmowa z policjantami, że nie mogę czekać na pasażera pod adresem, bo blokuję ruch,

ograniczenia ChatGPT, które zauważył emerytowany pracownik Instytutu Lotnictwa, i od czego zależy, czy brzoza pokona skrzydło samolotu, czy odwrotnie,

i oczywiście mój ulubiony temat: jakie jest jedyne słuszne i obiektywne źródło informacji, które mówi najprawdziwszą prawdę.

Ale żeby nie było; nie zawsze tak było :)
Musiała we mnie zaistnieć przemiana. Nauczyłem się ciągnąć za język i prowokować do rozmów. Oczywiście w taki subtelny sposób. Czasami jak ktoś nie powie nawet dzień dobry, milczę jak skała.

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W taksówce się nie mieści umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij