30/11/2025
Przegląd tygodnia
Poniedziałek
Tydzień zaczął się od rozmowy z pasażerem z ### o sprawie niby błahej, a jednak jakże symbolicznej. Przez dwa lata miasto Warszawa nie potrafiło dopilnować, by na czas konkursu chopinowskiego pomnik Chopina nie był zasłonięty podczas remontu. Nie złośliwość urzędników była tu problemem, lecz zwyczajny, urzędniczy bu**el, ten nasz narodowy klimat, w którym rzeczy pozornie proste potrafią stać się partią szachów.
Drugi pasażer opowiadał historię z gatunku tych, w które trudno uwierzyć, choć doskonale wiadomo, że dzieją się naprawdę. Jego firma świadczyła usługi dla państwowej spółki. W pewnym momencie spółka oznajmiła, że nie może już płacić, ale ponieważ współpraca układała się świetnie, poprosili go, by jeszcze przez cztery miesiące pracował… gratis. „Dla dobra państwa.” Zgodził się.
W jednym miesiącu nie dopilnował jakiegoś terminu, niby drobnostka i spółka, chcąc nie chcąc, musiała nałożyć na niego karę umowną. Gdy zapytał, jak to możliwe, że robi im przysługę, a oni karzą go według regulaminu, usłyszał
„Gdybyśmy tego nie zrobili, ktoś mógłby nas oskarżyć o niegospodarność.”
Państwo w pigułce.
Wtorek
Tego dnia spotkałem kobietę, której rozmowa mogłaby zastąpić semestr na porządnym uniwersytecie. Ogrom wiedzy — od historii kultury po współczesną geopolitykę — sprawił, że po pół godzinie czułem się jak student po najlepszym wykładzie, takim, z którego wychodzi się trochę innym człowiekiem.
Rozmawialiśmy o kierunku, w jakim zmierza Europa. O politykach, którzy nie dostrzegają zmieniającego się układu sił. O ekologii. O chrześcijańskich korzeniach naszego świata, od których próbujemy odcinać się jak od niewygodnej rodziny, choć wciąż dyktują rytm wielu zjawisk. Można by się z nią spierać, ale poziom jej kompetencji był tak wysoki, że spór i tak miałby posmak lekcji pokory.
Tacy pasażerowie zdarzają się rzadko i zawsze uświadamiają mi, ze im więcej wiem tym bardziej wiem, że mało wiem.
Na koniec dnia jazda z pasażerem VIP - pędziliśmy do szpitala, do umierającego ojca. Nie mówiłem nic. Przez telefon przemykały strzępy zdań, emocji, bezradności. Byłem tylko świadkiem, nie uczestnikiem.
Środa
Najpierw emerytowany wojskowy z telewizyjnego studia prosto do Sejmu. Rozmowa, która zaczęła się od radości z narodzin wnuczki, a po minucie była już o bezpieczeństwie Polski. Takie skróty myślowe mają tylko ludzie, którzy przeżyli zawodowo rzeczy, o których inni jedynie czytają.
Potem kurs, który zaczął się od świątecznych prezentów, a skończył na ryzyku utraty pracy za niewłaściwy voucher. Gdyby ktoś kiedyś napisał książkę „Polityka prezentowa w korporacjach”, byłby to bestseller w kategorii: dramat społeczny, przynajmniej dla warszawskich korposzczurków ;)
Czwartek
Chyba najbardziej znany działacz społeczny w Polsce. I ...tyle. Nie rozmawiałem, czasem człowiek po prostu nie ma nastroju, nawet jeśli w aucie siedzi ktoś znany.
Za to więcej dowiedziałem się od kobiety, której nazwiska nie znam, choć widzieliście ją wszyscy, i to wielokrotnie. Kiedyś dziewczynka, dziś dorosła kobieta - gwiazda kampanii „Pij mleko, będziesz wielki!”. Plusy i minusy dla dziecka które staje się rozpoznawalne. Szczególnie w tamtych czasach.
I wiecie co? Podobno do dziś ludzie ją rozpoznają.
Piątek
Lubię rozmowy z prawnikami. Mają w sobie pewność, która nie wynika z arogancji, tylko z oswojenia z konfliktem i argumentacją. Żyją w świecie reguł, więc potrafią bawić się w: „Proszę zgadnąć, czym się zajmuję”, „Skąd pochodzę?”itd.
W środę wiozłem panią prawnik, w czwartek inną, a dziś kolejną jechała na rozmowę o pracę. Myślę, że trochę ją rozluźniłem, że dobrze poprowadziłem naszą rozmowę. Jeśli ta jazda dodała jej choć odrobinę pewności siebie i dostała te pracę to mam w tym swój mały udział. Pozdrawiam panią Maję :)
Później osoba na wózku z tych roszczeniowych pasażerów, którzy traktują kierowcę jak służbę. „ otworzyć drzwi”, „zapiąć pas”, „złożyć wózek”. Bez słowa "proszę" i „dziękuję”, bez uśmiechu.
Czasem człowiek liczy choćby na odrobinę jakiegokolwiek wyrazu wdzięczności. Dziś się nie doczekałem.
Sobota
Najpierw gość hotelowy, który przez pół godziny potrafił opowiadać o golfie tak szczegółowo, jakby przygotowywał mnie do mistrzostw świata. Niewykluczone, że teraz zdałbym już test teoretyczny.
Potem pasażer, którego płci nie byłem w stanie określić i który wprowadził mnie w stan niespodziewanej konsternacji. Każde zdanie, które układałem w głowie, akurat musiało zawierać formę: „Pan/Pani” więc w ogóle się nie odzywałem, choć nie byłem pierwszy raz w takiej sytuacji.
Świat staje się coraz bardziej skomplikowany, a jednocześnie coraz bardziej ludzki. Lekcja dnia: nic nie jest czarno-białe.
Bonus
Jedną z najmilszych chwil w mojej pracy jest ta, gdy dwóch pasażerów zaczyna ze mną rozmawiać, a po minucie jeden z nich zwraca się do nas, do swojego towarzysza i do mnie. A słyszeliście co ostatnio powiedział..
Niby taka mała rzecz, ale jednak jak z anonimowego kierowcy staję się pełnoprawnym uczestnikiem rozmowy dwóch obcych osób, to jest wielka nobilitacja w kategoriach small talk-ów.
Jest jakieś siedem procent pasażerów, którzy pytają, czy mogą odebrać telefon podczas kursu. Kiedy zaczynałem pracę na taxi, zastanawiało mnie to: po co pytać? Dziś dziwi mnie, gdy ktoś nie zapyta. Się wyedukowałem :)
Moja taksówka. Moje miejsce pracy. Szanujmy się. Przesadzam?