23/07/2018
Wczoraj udało pojeździć się po Torze Tuczępy. Bardzo udany trening, przede wszystkim cieszę się, że po raz pierwszy udało wrócić się bez żadnej awarii. Co więcej, zarówno dojechać jak i wrócić „na kołach”. Auto było zapakowane po brzegi ale dałem radę. :D
W sobotę jeszcze nie byłem pewien czy wszystko wypali, ponieważ pojawiły się drobne problemy, które mogły okazać się gwoździem do trumny. Jednakże fakt, iż w e46 mam analogiczną konstrukcję pod maską pozwolił na chwilowe zapożyczenie koła pasowego pompy wspomagania.
Co do samego treningu, pojeździłem dużo więcej niż do tej pory, przekonałem się, że jednak krótszy dyfer będzie koniecznością, ponieważ 2-gi bieg jest zbyt krótki a na obecnym przełożeniu na 3-ci bieg brakuje mocy. Z tyłu gwint poszedł na sam dół, co daje dość fajny spas. Niestety w drodze na trening strzeliła mi opona z przodu i musiałem jeździć na 15” na przedniej osi :(
Wielkie dzięki:
Radek za motywację i pomoc.
Karol za transport opon.
Magda za podwózkę materiału do utylizacji oraz asekurację na drodze ;)