28/02/2021
No to mamy pierwszy "dzbanek" w tym roku!
Po 2 miesięcznej przerwie bez "Fioletowego", spowodowanej naprawą skrzyni biegów, która spłatała figla, pojechałem na Trening Jazdy Sportowej Driving Experience. Wypad trochę z marszu bo auto odebrałem tydzień temu, po takiej przerwie w której jeździłem "Białasem" czułem się ciut nieswoj, ale naszczęście jest to jak jazda na rowerze- tego się nie zapomina 😉
Więc do rzeczy...
Trening składał się z dwóch modułów:
1. ćwiczenia na torze w dwóch grupach
2. Pętla z pomiarem czasu wszystkich uczestników
Ćwiczenia były cztery:
-Slalom "C" i powrót przez część toru kartingowego.
-początek odcinka leśnego do "zakrętu Andrzeja" w górę i w dół! 😎😎😎
- trasa wyznaczona z balotów na prostej startowej z częścią toru kartingowego w dwóch konfiguracjach i pomiarem czasu nazwana przez organizatora jako "Monza"- co miało nawiązywać do elementów z ubiegłorocznej rundy WRC rozgrywane na Torze Monza.
Po przerwie na lunch rozpoczęły się przejazdy treningowe po trasie wyznaczonej do pomiaru czasu.
Od początku zdecydowałem się na założenie opony GC Race w mieszance miękkiej, mój trener jak to zobaczył to odrobinę "kręcił nosem" z uwagi na warunki na torze, (wilgotno, miejscami płynąca woda z rostapiającego się śniegu i piach temp. ok. +4⁰C) jednakże wiedząc co potrafi ta opona byłem pewien, że to strzał w dziesiątkę.
Teraz ciut informacji na temat newralgicznych punktów na torze. Mocno wilgotny tor na prostej przy płycie poślizgowej akurat w punkcie hamowania przed wejściem w mały tor. Piach na prostej przy lesie przed szykaną. No i na koniec swoisty potok w "zakręcie Porsche" który mógł zniweczyć cały przejazd.
Pierwszy przejazd trochę zachowawczy z mega uwagą na newralgicznych odcinkach, ciut za późne hamowanie przy płycie poślizgowej, ale szczęśliwie wyratowane i +2.02 sek. do lidera.
Drugi przejazd mega atak na szykany, za szybkie wejście w "zakręt Porsche" trochę walki o wyprowadzenie auta z poślizgu i pełnym piecem na linię mety, +0,38 sek. do lidera!
Trzeci przejazd z "chłodną głową" na spokojnie jadąc swoje, bez większych kłopotów +1,46 sek. do lidera.
No i ostatni czwarty...
Start pełen ogień z procedury po łuku do nawrotu w około płyty poślizgowej i... balot strącony przez jednego z poprzedników, przejazd do poprawki...
Podjazd pod linię startu i ogień "full atack mode" dość ryzykownie ale idzie, do "zakrętu Porsche" tam mega nadsterowność, konkretny "boczur" w głowie przelatują myśli w stylu- "No to odj€&@£€$!- ale wzrok jak wklejony na przepust drogi dojazdowej na której była meta- tam mam być choćby nie wiem co!- i udało się z problemami, ciut po trawie ale meta!
Kończymy na III-cim miejscu, szok, niedowierzanie, banan na twarzy! A dla czego to wszystko?
Bo mimo iż był to trening, byli tam zawodnicy których znam wiem co potrafią, wiem ile czasu już jeżdżą, a przede wszystkim czym! Tak z tego całego towarzystwa, które było bądź dotarło się o podium tylko ja byłem autem drogowym, bez klatki, z masą seryjnego auta, bez technologii rodem z profesjonalnego motosportu...
To jest to dowód na to, że nie sprzęt, a umiejętności, doświadczenie, trenigi pod okiem trenera i trochę wiedzy. Ma cichą nadzieję że nie jest to "jednorazowy wybryk"- swoisty chichot losu- a pierwszy dowód na to że ja i mój wierny "Fioletek" może kąsać tych którzy są zawsze w czubie...
A dowodów na takie wyniki jest kilka jak np. Marcin Markowicz Motorsport, mega pozytywny człowiek, jeżdżący bardzo płynie i wykorzystujący momentami w 120% właściwości jezdne swojego Sti. Do niego jeszcze mi brakuje doświadczenia i ciut modyfikacji auta, ale mam nadzieję, że uda mi się stanąć z nim wspólnie na podium za jakiś czas! 😁😁😁
Tak więc biorę się za przegląd, niezbędne wymiany i szykuję się na Wielkie Starcie Impreza vs. EVO na torze Kielce 13.03.