07/06/2026
🤩 Zachęcamy do lektury 👇
A dokładnie tą Lambrette X300 możesz wziąć na romantyczną jazdę testowym w iście italiańskim stylu 😉
Są takie sprzęty, które kupuje się rozumem. I są takie, które od pierwszego spojrzenia trafiają gdzieś głębiej — w klimat, wspomnienia, wyobraźnię. Takie, które bardziej się czuje, niż ocenia tabelką ze specyfikacją.
Od dawna chodził mi po głowie test retro skutera, bo przecież wszyscy wiedzą, że mam ogromną słabość do motocykli i skuterów z duszą retro... Ale do rzeczy, na szczęście są maszyny które przypominają, że motoryzacja kiedyś była trochę bardziej romantyczna, trochę mniej sterylna...
No i w końcu jest — Lambretta X300, którą dostaliśmy na testy od chłopaków z Indian Katowice 🤜🤛 swoją drogą mega zajebiści ludzie tam pracują 😎 pozdro chłopy i dziękujemy 💪
I powiem wam jedno… ciężko się na nią nie patrzeć.. Serio. To jeden z tych sprzętów, obok których człowiek przechodzi kilka razy, niby przypadkiem... Ale jest w niej coś, co zatrzymuje wzrok. Jakiś włoski flirt zamknięty w kawałku metalu i plastiku..
Silnik? Dynamiczny, ale tak uczciwie — nie aż tak mocny, jak sobie wyobrażałem przy tak lekkim skuterze.. Bardziej coś w stylu naprawdę mocnej 125-tki ale takiej serio mocnej jak np. Yamaha xmax125 (ta nowa) 😅 która nie dostaje zadyszki pod górkę a nawet będzie dynamicznie przyspieszać, nie obraża się na dodatkowe kilogramy i jedzie praktycznie tak samo z pasażerem jak i bez niego, a do tego po prostu jedzie trochę szybciej niż najmocniejsze 125 — tak o te dobre 20-30 km/h więcej. I mimo wszystko… jeździ się tym cholernie przyjemnie.🥰
Choć nie wszystko jest idealne — miejsca na nogi jest chyba mniej niż w Ryanairze 😅 Dźwięk też jest mocno stłumiony, ale gdzieś tam pod spodem słychać i czuć potencjał. Mam wrażenie, że po zmianie wydechu mogłaby zabrzmieć jak rasowy skuter z dawnych lat...
Ale wiecie co? W tej Lambretcie nie chodzi do końca o osiągi.
To jest sprzęt, którym trzeba umieć jeździć… i nie mam na myśli techniki 🙅
Wyjedź nią w ciepły dzień. Włącz pod kaskiem włoską muzykę. Jedź bez pośpiechu. Nagle okazuje się, że nie jesteś już tutaj. W głowie pojawiają się włoskie uliczki, słońce, espresso i jakieś totalnie bezsensowne, ale piękne przekonanie, że życie jest prostsze niż nam się wydaje. Zaczynasz śpiewać pod nosem, manewrować między autami jak prawdziwy Włoch i łapiesz się na tym, że po prostu się uśmiechasz. Tak, piosenka „Felicità” bardzo pomaga 😂
Uwielbiam sprzęty, które potrafią wykreować własny świat i na chwilę cię do niego zabrać. A ta Lambretta coś takiego ma.
Za mną dopiero pierwszy dzień jazdy, więc nie chcę jeszcze mówić za dużo — pełny materiał pokażemy wam niedługo na kanale YT RPM — ale nie mogłem się powstrzymać, żeby chociaż trochę uchylić rąbka tajemnicy tej włoskiej „piekności”
I tak, wiem — Lambretta nie jest dziś już tak do końca włoska. Produkowana w Tajlandii, na wielu rozwiązaniach SYM-a. Ale czy to naprawdę coś złego? SYM od lat udowadnia, że potrafi robić świetne skutery i spokojnie zasłużył na miano premium w swojej klasie.. każdy wie jak UE skutecznie zniechęca producentów pojazdów spalinowych do tego aby w Europie nic nie produkować no ale ..ehhh.. to już temat na inny post..i nie mieszajmy polityki w piękny świat jednośladów .. napisałem to tylko tak, żeby nie obwiniać Włochów i lambretty za to że nie jest w pełni włoska ..
Czasy się zmieniają. Produkcja się zmienia. Świat motoryzacji też. Dla mnie najważniejsze jest jedno — że taka legenda wraca do życia. I naprawdę trzymam kciuki, żeby odrodziła się tak dobrze, jak zrobił to Royal Enfield.
Bo czasem nie ma znaczenia, czy stworzył to Włoch, Tajlandczyk czy Szwajcar. Jeśli sprzęt potrafi wywołać emocje — znaczy, że coś zrobiono dobrze ❤️
Wczoraj moja dziewczyna powiedziała mi w tajemnicy 😅 haha.. że mój brat (tak ten co nie lubi skuterów ! ) Powiedział jej - że im więcej K**a bierze skuterów na testy tym bardziej się do nich przekonuje .. a to już chyba o czymś świadczy 😉
pozdro ludzie, K**a (ten od skuterów )😎 🖐️