Custoril BMW Z3

Custoril BMW Z3 Górki & Furki

Proszę Państwa, szósty dzień to w całości był jeden, wielki spektakl dla oczu i zmysłów! Już od momentu pobudki (gdzieś ...
28/07/2026

Proszę Państwa, szósty dzień to w całości był jeden, wielki spektakl dla oczu i zmysłów! Już od momentu pobudki (gdzieś po 5) znaleźliśmy się w chmurach niesionych deszczem z poprzedniego dnia, a to nawet nie był początek naszej wędrówki na szczyt.

Cel na dziś - Via Ferrata Intersport. Miejsce, o którym marzyłem od początku moich ferratowych przygód. Ruszamy o 8:15 pierwszym wagonikiem kolejki prowadzącej prosto w chmury, do schroniska Gablonzer Hütte, położonego na ok. 1 520 m. Stamtąd około 20 minut podejścia pod ścianę, gdzie czekało nas 470m przewyższenia pokonywanego stalowo-skalnym szlakiem. Gdzieś w połowie drogi znajduje się znana, 40 metrowa drabina rozwieszona nad kilkuset metrową przepaścią, ale prawdziwa zabawa zaczyna się tuż za nią, ponieważ do pokonania jest pionowa ściana - w jej najwyższym punkcie mamy coś ponad kilometr w dół do dna doliny z jeziorem Vorderer Gosausee :) Widoki trudno opisać i oddać zdjęciami, może filmem choć trochę się uda (gdzieś w zimę).

Piękny to był dzień, którego zwieńczeniem był pastelowy zachód słońca.

Dzień piąty. W podróżach zdarzają się takie dni, jak ten - dni, które trzeba "odklikać". Pogoda i prognozowane burze nie...
24/07/2026

Dzień piąty. W podróżach zdarzają się takie dni, jak ten - dni, które trzeba "odklikać". Pogoda i prognozowane burze nie pozwoliły na realizację bardziej ambitnych celów, bo w taką pogodę to ani iść w góry, ani jechać na przełęcze. Okno pogodowe mieliśmy tylko z samego rana, więc korzystając z okazji wyskoczyliśmy na Via ferratę Laserer Alpin (fot. 4 i 5), po czym wróciliśmy na kemping, gdzie dopadł nas solidny deszcz. Nie chcąc marnować dnia sprawdziłem radary pogodowe i jedynym miejscem bez opadów (a jednocześnie blisko kempingu) było urokliwe miasteczko Hallstatt, wyjątkowo puste jak na szczyt sezonu turystycznego. A w drodze powrotnej natrafiłem na emblemat ze znanym trio - co tylko mi uświadomiło, że największe samochodowe atrakcje tego wyjazdu są już za mną, przede mną za to droga do nieba jeśli chodzi o góry :)

Poranki na kempingach w otoczeniu gór są w takiej podróży specyficzne - z jednej strony wstajesz rano i mając takie wido...
19/07/2026

Poranki na kempingach w otoczeniu gór są w takiej podróży specyficzne - z jednej strony wstajesz rano i mając takie widoki chciało by się w spokoju jeszcze posiedzieć, z drugiej strony jest ściśle określony plan i trzeba się zbierać. Poza tym na takich kempingach widać, kto ma plan a kto ma wypoczynek i gdy my wstajemy, to zdecydowana większość jeszcze śpi.

Dzisiejszy cel znajduje się zaledwie 5 minut drogi samochodem od kempingu i jest to via ferrata poprowadzona wzdłuż potężnego wodospadu, którego wysokość wynosi około 200 metrów. Lehner Wasserfall Klettersteig zarówno rozgrzewa mięśnie jak i je chłodzi wodną bryzą. Oprócz nas dwóch nie było tu nikogo, co mocno dziwi biorąc pod uwagę jak atrakcyjne jest to miejsce.

W ogóle to Austria ma swój zapach. I tak jak Chorwacja pachnie lawendą, tak Austria.. Krowami. To nie jest moja pierwsza wizyta w tym kraju i każda kolejna tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Dopełnieniem tych odczuć był przejazd przez miejscowość Kühtai, co w dosłownym tłumaczeniu z lokalnego dialektu oznacza „Krowia Alpa” (Cow Alp). Tu setki krów pasie się wolno i swobodnie porusza się po drogach i wzgórzach. Tu w ogóle drogi są wyjątkowe, bo nawet przejazdy autostradą cieszą oczy.

Trzeci dzień podróży po Alpach to kwintesencja najpiękniejszych widoków zza kierownicy i właściwie pierwszy dzień, kiedy...
15/07/2026

Trzeci dzień podróży po Alpach to kwintesencja najpiękniejszych widoków zza kierownicy i właściwie pierwszy dzień, kiedy pogoda pozwoliła złożyć dach i czerpać z otoczenia jak najwięcej.

Przełęczą Staller Sattel wjechaliśmy do Włoch, by następnie krętą drogą przez przełęcz Giovo dotrzeć do przełęczy Rombo, by następnie pojechać do najwyżej położonego parkingu w Europie, na który można legalnie wjechać samochodem osobowym - parkingu przy lodowcu Tiefenbach, znajdującym się na wysokości 2829 m n.p.m. Tam po raz drugi dopadł nas grad, ale tym razem zdążyliśmy się schować w najwyżej położonym tunelu w Europie :)

Piękny to był dzień, szyja do dziś mnie boli od rozglądania się ;)

Dzień drugi zaczęliśmy wcześnie, bo już przed 4 byliśmy na nogach by tuż po 5 robić pierwsze wpinki na ferracie   właśni...
12/07/2026

Dzień drugi zaczęliśmy wcześnie, bo już przed 4 byliśmy na nogach by tuż po 5 robić pierwsze wpinki na ferracie właśnie ze względu na pogodę - już o 8 prognozy mówiły o 32 stopniach W CIENIU, a maksymalnie 38 w pozostałej części dnia.

A ta pozostała część czekała na nas w innej części Austrii. I kto chodził po górach ten wie, jak zmienną potrafi być pogoda na szlaku. Myśleliśmy, że wyjeżdżamy w deszcz a tak na prawdę wjechaliśmy w grad. I jak na złość nie było gdzie przed nim uciec..

Dzień kończymy z różnicą temperatur rzędu 20 stopni. Taki oto klimat w państwie położonym głównie w górach.

W kilku kolejnych publikacjach opowiem trochę o tym, co działo się przez ostatni czas w relacjach na tym profilu :) Otóż...
09/07/2026

W kilku kolejnych publikacjach opowiem trochę o tym, co działo się przez ostatni czas w relacjach na tym profilu :) Otóż jakis czas temu zaplanowałem dość intensywny wyjazd w Alpy tym dość niewygodnym, niebieskim pojazdem.

Niemal 3 tysiące kilometrów "na papierze" i przeznaczonych na nie 8 dni to gwarancja przygód (nie licząc "prawdziwych" przygód, które działy się z dala od kierownicy, ale o tym później). Pierwszego dnia podróż umilili spotkani po drodze uczestnicy rajdu , których trasa od Polskiej granicy do Wiednia pokrywała się z naszą (w podróż ruszył ze mną Paweł). Temperatury rzędu 40 stopni nie zachęciły do złożenia dachów, więc w klimatyzowanym droga przebiegła dosyć komfortowo.

Na koniec dnia czekał na nas ciekawy kemping u podnóża Hohe Wand z widokiem na lądujacych paralotniarzy. Inną atrakcją zapewnioną przez kemping był prysznic z kotarą, zza której wystawała dvpa albo k..olano, w zależności od ustawienia :D

A to był dopiero pierwszy dzień..

Alpejska przygoda dobiegła końca, wróciłem :) Trochę statystyk, bo jak na ramę składającą się z 8 dni to udało się całki...
05/07/2026

Alpejska przygoda dobiegła końca, wróciłem :) Trochę statystyk, bo jak na ramę składającą się z 8 dni to udało się całkiem sporo upchać:

- około 3 200 kilometrów za kierownicą
- 4 kraje (Czechy, Austria, Włochy, Polska)
- 86 000 kroków, 71 kilometrów w butach 🫪
- cztery burze, dwa gradobicia
- ZERO awarii w 29-cio letniej Z3 💪

Także tego.. Będzie co wspominać 😏

Ostatnim czasem było tu dość cicho, ale to cisza przed burzą 😉 Otóż w weekend razem z Pawłem ruszamy w trasę, gdzie do p...
25/06/2026

Ostatnim czasem było tu dość cicho, ale to cisza przed burzą 😉 Otóż w weekend razem z Pawłem ruszamy w trasę, gdzie do pokonania będziemy mieli łącznie około trzech tysięcy kilometrów. Już wiem, że będzie gorąco (miejscami prognozują nawet 39 stopni w dzień i 26 w nocy!), a my w planie mamy też chodzenie po skałach.. To będzie wymagający wyjazd, dlatego też ostatnie wolne dni poświęcilem na przygotowanie samochodu do większego wysiłku. Oprócz standardowych prac serwisowych zdecydowałem się na dorobienie kluczyka, akurat cztery dni przed wyjazdem. I wiecie co?

Uwalił się soft na EWS 😄

Ale Panowie ogarnęli, wszystko działa
Ja to zawsze mam przygody przed takimi dłuższymi trasami.. Kiedyś dzień przed wyjazdem odebrałem od mechanika Z3 po kapitalnym remoncie silnika i docierałem go w trasie.. I nie wyciągnąłem żadnej lekcji..

Plus taki, że takie stresy przed wyjazdami procentowały później podróżami bez awarii 😏

Relacje będą polecać się do oglądania już w najbliższe dni!

Są takie miejsca, do których lubię wracać i jednym z nich jest Przełęcz nad Łapszanką. To jedno z najbardziej malowniczy...
09/06/2026

Są takie miejsca, do których lubię wracać i jednym z nich jest Przełęcz nad Łapszanką. To jedno z najbardziej malowniczych i fotogenicznych miejsc na polskim Spiszu, położone tuż nad wsią Łapszanka, blisko granicy ze Słowacją. Miejsce tak łatwo dostępne, że bez problemu dojedziesz tam nawet tak niskim samochodem, nie wspominając już o motocyklu czy rowerze.

To właśnie stąd rozciąga się jeden z najpiękniejszych, niczym nieprzesłoniętych widoków na Tatry Bielskie i Wysokie. NIE MA TU BANERÓW REKLAMOWYCH! :) Góry królują nad sielskim, polanowym krajobrazem i wydają się być na wyciągnięcie ręki.

Znakiem rozpoznawczym przełęczy jest również mieszcząca się tuż przy drodze murowana kapliczka z 1928 roku. Wyposażona jest w dzwon, którym dawniej „odpędzano” chmury burzowe i gradowe (wierząc, że jego dźwięk rozgania tzw. płanetników). Ma też smutną historię - w lipcu 1967 roku 21-letni Józef Kapołka zginął na przełęczy rażony piorunem, gdy zgodnie z lokalną tradycją bił w dzwon kapliczki, by odpędzić nadchodzącą burzę. O tej tragedii i potędze natury przypomina dziś turystom pamiątkowa tablica oraz wysoki drewniany krzyż postawiony tuż obok świątyni.

Przygotujcie się na spędzenie tu dłuższej chwili :)

Ostatnio zrobiłem trasę długości 550 kilometrów w całości ze zdjętym dachem. Częściowo drogami lokalnymi, w większości d...
05/06/2026

Ostatnio zrobiłem trasę długości 550 kilometrów w całości ze zdjętym dachem. Częściowo drogami lokalnymi, w większości drogą ekspresową/autostradą.

Czy było głośno? Było. Czy wiało? Wiało.

A nie wspomniałem jeszcze o wadach 😉

#

Adres

Łapsze Nizne

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Custoril BMW Z3 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij