29/04/2026
W ostatnich dniach jeżdżę sobie BMW Z4 E89. Ten model zawsze mi się podobał i właśnie mam okazję, by wyrobić sobie o nim praktyczną opinię jako posiadacz Z3. Są to dwa zupełnie różne auta i co do tego nawet nie mam wątpliwości. Jest cichsze, wygodniejsze w trasie i posiada większą przestrzeń bagażową, co akurat przy moich namiotowo-górskich wypadach ze szpejem załadowanym pod samą klapę jest na plus. Jest to w miarę współczesny samochód z całym pakietem związanych z tym zalet. I zdecydowanie ma w sobie coś, czego nie ma Z3.
Jednocześnie nie ma tego czegoś, co Z3 ma. I gdy się tak głębiej zastanowię, to już chyba nie chodzi o BMW Z3 jako ogółu, a konkretnie o moje Z3 z którym chyba tworzę metaforyczny związek jak stare, dobre małżeństwo. Czasem się posprzeczamy, obrazimy na siebie a może i mamy siebie dość, ale koniec końców akceptujemy się z całym pakietem naszych wad i trudno wyobrazić sobie życie osobno.
A może to już tylko kwestia modyfikacji i dostosowania samochodu pod siebie, tak jak było z niebieskim? Może to właśnie jest "to coś"?