28/07/2026
Proszę Państwa, szósty dzień to w całości był jeden, wielki spektakl dla oczu i zmysłów! Już od momentu pobudki (gdzieś po 5) znaleźliśmy się w chmurach niesionych deszczem z poprzedniego dnia, a to nawet nie był początek naszej wędrówki na szczyt.
Cel na dziś - Via Ferrata Intersport. Miejsce, o którym marzyłem od początku moich ferratowych przygód. Ruszamy o 8:15 pierwszym wagonikiem kolejki prowadzącej prosto w chmury, do schroniska Gablonzer Hütte, położonego na ok. 1 520 m. Stamtąd około 20 minut podejścia pod ścianę, gdzie czekało nas 470m przewyższenia pokonywanego stalowo-skalnym szlakiem. Gdzieś w połowie drogi znajduje się znana, 40 metrowa drabina rozwieszona nad kilkuset metrową przepaścią, ale prawdziwa zabawa zaczyna się tuż za nią, ponieważ do pokonania jest pionowa ściana - w jej najwyższym punkcie mamy coś ponad kilometr w dół do dna doliny z jeziorem Vorderer Gosausee :) Widoki trudno opisać i oddać zdjęciami, może filmem choć trochę się uda (gdzieś w zimę).
Piękny to był dzień, którego zwieńczeniem był pastelowy zachód słońca.